Dobre. Poczułam emocjonalny ból wnętrza, który jest konsekwencją takich miłości, choć sama takiej nie przeżyłam. I ten chaos i ta plątanina. Pozdrawiam.
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Nie pożądaj żony bliźniego swego, ani zadnej rzeczy ktora jego jest (23)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
19.01 (11:38)
-
19.01 (14:51)szkdoa że brakuje polskich znakow ale i tak przeczytałam jednym tchem,
mam podobnie ale jestem szczesliwa w tym momencie i mam nadzieje ze tak zostanie i z e bedziemy razem ja i on -
19.01 (22:48)A czasem żyjesz z kimś, kto niczyj inny nie jest tylko Twój i nie daje Ci nic, za to dajesz z siebie wszystko w nadziei,że kiedyś "się zwróci". Potem zostaje udręka, cierpienie i ból. Tak miałam. Też mogę napisać książkę dla "samotnych matek... zdradzanych nadziei".. Napisz Anno, moja imienniczko ;) Będzie pięknym podsumowaniem życia niejednej kobiety..
-
20.01 (12:42)Jestem pod duzym wrazeniem talentu i latwosci pisania o takiej tematyce, zwlaszcza jesli bohaterka tej historii jest wlasnie Pani. Lekkosc stylu, niezwykle trafne porowania i metafory rownowazace czesciowo ciezkosc tematu.
Poniewaz nie mam talentu pisarskiego dorownujacego Pani, nie odwaze sie na polemike w formie eseju, a moze rozdzialu Pani przyszlej ksiazki (serdecznie zycze). Niemniej jednak chce podzielic sie spostrzezeniami, lecz bardziej w formie konspektu:
1. wiedzialy galy co braly
2. a jak galy wiedzialy to nalezy miec swiadomosc,ze jest sie jedynie substytutem, tak jak komunistyczny rosol gotowany na kosci a nie na miesie-bo klopoty z zaopatrzeniem, ale jak czlowiek glodny to i taki zje, ale jak juz postawia mu przed nosem pyszny rosol z kury z domowym makaronem to tamten wyleje a wlasciwy zje chyba,ze juz sie nasycil tym "byleczym", ale w odniesieniu do tresci Pani opowiadania, bardzo rzadko tak bywa, chyba,ze zglodnialy dostanie inny rosol i bez miesa i bez kosci-takie bez smaku ale jak sie duzej je to zapomina sie jak smakuje prawdziwe jedzenie i tak juz zostaje.
3.jak popada sie w taki "patologiczny" uklad, ktory moze prowadzic do zranienia innych i byc moze do rozbicia cudzej rodziny, ktora ciagle jest zagrozeniem (dla tegoz ukladu) nalezy odpuscic sobie jakiekolwiek uczucia- relacja oparta na zdradzie klamstwie i rezygnacji z samej siebie jest i tak malo (powinno byc dosadniej) warta, wiec po co cierpiec, czyz nie lepiej napic sie wody z kranu(zamiast tego rozowego, co nie wiem czym ma byc, ale tak Pani pisze) oraz pachniec zwyklym mydlem i bezemocjonalnie korzystac z przyjemnosci cielesnej, czyli byc wolnym dla siebie i nie popadac w autodestrukcje?
Spodziewam sie jaki obraz siebie naszkicowalam wyzej ale tez mam doswiadczenie w tej materii-ja bylam rosolem na kosci, ktory zaostal wylany na rzecz rosolu i bez miesa i bez kosci-wlasciwie to jeszcze gorsza sytuacja niz ta opisana wyzej bo zmiana gorszego na lepsze jest jeszcze zrozumiala, ale gorszego na NIC to juz upokozenie. A ja sobie sama wybralam i bycie rosolem na kosciach i konsumenta z dziurawa lyzka.
Na koniec chcialam jeszcze raz podziekowac za ten artykol, bo az sie przy nim splakalam;piekna forma tyle humoru w tregadii i latwosc odnalezienia samej siebie-cudne;
Brak polskich znakow, ale u mnie ta sama wada-dobrze byloby to poprawic w nastepnym artykule, jesli Redakcja wyrazi chec dalszej wspolpracy. Moim zdaniem wyrazenia anglojezyczne moglaby Pani zapisywac kursywa.
No i jeszcze drobnostaka: pisze Pani o lozku a zdjecie jest raczej z plazy ale to drobiazg-staram sie znalezc jakies minusy w tym swietnym opowiadaniu.
Jesli nie bede miala okazji czytac Pani na lamach Twojego Stylu, chetnie nawiaze z Pania kontakt mejlowy lub korespondencyjny bo chetnie poznalabym Pani dalsze losy i refleksje ale dla zachowania prywatnosci nie podaje na razie danych dotyczacych adresu, tel. i innych takich-byc moze skontaktuje sie z Pania za posrednictwem Redakcji.
-
20.01 (12:51)Jestem pod duzym wrazeniem talentu i latwosci pisania o takiej tematyce, zwlaszcza jesli bohaterka tej historii jest wlasnie Pani. Lekkosc stylu, niezwykle trafne porowania i metafory rownowaza czesciowo ciezkosc tematu.
Poniewaz nie mam talentu pisarskiego dorownujacego Pani nie odwaze sie na polemike w formie eseju, moze rozdzialu Pani przyszlej ksiazki (serdecznie zycze). Niemniej jednak musze podzielic sie spostrzezeniami, lecz bardziej jako konspekt:
1. wiedzialy galy co braly
2. a jak galy wiedzialy to nalezy miec swiadomosc,ze jest sie jedynie substytutem, tak jak komunistyczny rosol gotowany na kosci a nie na miesie-bo klopoty z zaopatrzeniem, ale jak czlowiek glodny to i taki zje, ale jak juz postawia mu przed nosem pyszny rosol z kury z domowym makaronem to tamten wyleje a wlasciwy zje chyba,ze juz sie nasycil tym "byleczym", ale w odniesieniu do tresci Pani opowiadania, bardzo rzadko tak bywa, chyba,ze zglodnialy dostanie inny rosol i bez miesa i bez kosci-takie bez smaku ale jak sie duzej je to zapomina sie jak smakuje prawdziwe jedzenie i tak juz zostaje.
3.jak popada sie w taki "patologiczny" uklad, ktory moze prowadzic do zranienia innych i byc moze do rozbicia cudzej rodziny, ktora ciagle jest zagrozeniem (dla tegoz ukladu) nalezy odpuscic sobie jakiekolwiek uczucia- relacja oparta na zdradzie klamstwie i rezygnacji z samej siebie jest i tak "G" warta, wiec po co cierpiec, czyz nie lepiej napic sie wody z kranu(zamiast tego rozowego, co nie wiem czym ma byc, ale tak Pani pisze) oraz pachniec zwyklym mydlem i bezemocjonalnie korzystac z przyjemnosci cielesnej, czyli byc wolnym dla siebie i nie popadac w autodestrukcje?
Ja tez mam doswiadczenie w tej materii-ja bylam rosolem na kosci, ktory zaostal wylany na rzecz rosolu i bez miesa i bez kosci-wlasciwie to jeszcze gorsza sytuacja niz ta opisana wyzej bo zmiana gorszego na lepsze jest jeszcze zrozumiala, ale gorszego na NIC to juz upokozenie. A ja sobie sama wybralam i bycie rosolem na kosciach i konsumenta z dziurawa lyzka.
Na koniec chcialam jeszcze raz podziekowac za ten artykol, bo az sie przy nim splakalam;piekna forma tyle humoru w tregadii i latwosc odnalezienia samej siebie-cudne;
Brak polskich znakow, ale u mnie ta sama wada-dobrze byloby to poprawic w nastepnym artykule, jesli Redakcja wyrazi chec dalszej wspolpracy. Moim zdaniem wyrazenia anglojezyczne moglaby Pani zapisywac kursywa.
No i jeszcze drobnostaka: pisze Pani o lozku a zdjecie jest raczej z plazy ale to drobiazg-staram sie znalezc jakies minusy w tym swietnym opowiadaniu.
Jesli nie bede miala okazji czytac Pani na lamach Magazynu, chetnie nawiaze z Pania kontakt mejlowy lub korespondencyjny bo chetnie poznalabym Pani dalsze losy i refleksje ale dla zachowania prywatnosci nie podaje danych kontaktowych-byc moze skontaktuje sie z Pania za posrednictwem Redakcji.
Dziekuje,
A.
-
22.01 (16:52)Pieknie.Pieknie napisane.
Mysle ze kazda z Nas przezyla to samo.Kazda z Nas wie co Autorka tesktu chce Nam powiedziec i mylse, ze brak polskich znakow w niczym tu nie przeszkadza.
Serdecznie pozdrawiam
-
22.01 (19:55)trochę pogmatwane to wszystko, ale czasami takie jest życie :(
ale tytuł.. czyż nie powinno być nim szóste przykazanie ?? ..a nie dziewiąte i dziesiąte ?? -
23.01 (19:56)Tytuł moim zdaniem trafiony, bo nie mowa w tym artykule o samym akcie cielesnym ale problemami, które się z nim wiązały. Z ciężarem, który bohaterka chciała udźwignąć. Ciężarem, który sama sobie przysporzyła ale nie umiała się od niego uwolnić. Problematyczna jest psychika człowieka.
Artykuł bardzo inny a zarazem bliski człowiekowi. Podziwiam za odwagę. -
24.01 (22:08)Zdjęcie z plaży, bo autorka w tekście zaznacza, że lubiła morze.
Swoją drogą jak to jest, że ci kochankowie tak łatwo i bez wahania zabierają żony w te miejsca gdzie im tak dobrze było ponoć z kochanką, te same wina pijają i z jedną i z drugą, takie same ubrania kupują żonom, w których kochanka chadzała...Jakie to żałosne. -
25.01 (05:07)Pretensja do innej kobiety, że jest w jego życiu. Pretensje, że on kocha również inną. Byłby lepszy, gdyby nie kochał i nie szanował? Pretensja, że innej kobiecie (żonie) okazuje względy i stara się nie ranić. To dla tego, że "ta druga" jest taką samą. Chce być samą. Jedyną.
To chcąc być jedyną niech nie stara się być drugą (czy piątą) nawet przez chwilę. Jeżeli ma się taką ułomność "mieć na wyłączny użytek" trzeba cierpieć. -
25.01 (05:10)constanstrochę pogmatwane to wszystko, ale czasami takie jest życie :(
ale tytuł.. czyż nie powinno być nim szóste przykazanie ?? ..a nie dziewiąte i dziesiąte ??Co do "szóstego"; ona w SWOIM łożu.
Co do "dziesiątego"; żadna nie zgadza się być jego rzeczą, ale nie przeszkadza jej uważać go za rzecz swoją.
-
25.01 (21:39)Andrzeju, absolutnie, w zadnym wypadku PRETENSJA, to po prostu zalamanie nad wlasna glupota, w ktora sie wchodzi mimo wszystko.Czasem i mysle kazemu czlowiekowi na roznych polach w zyciu, zdarza sie ze pomimo zdrowego rozsadku wchodza w sytuacje chore i nie potrafia ich w danym momencie przeskoczyc.
Moze jak ci co pala papierosy, otwieraja za kazdym razem paczke z ostrzezeniem "palenie powoduje raka..." a i tak spala ja do konca -
26.01 (16:08)
-
27.01 (19:55)I dobrze ci tak:)
Szkoda słów na takie jak ty. Nie wracaj do Polski, bo tu nie miejsce dla takich!
-
29.01 (17:59)to jest tak w dwie strony
raz facet zrobi to kobiecie raz jakaś kobieta facetowi
a wszystko to zależy i tak od kobiet to kobiety kreują takie życie , mało która myśli że jak się dzisiaj zakochała z wzajemnością to jest to i chce tak żyć do końca świata tylko jak się kiedy znajdzie inny , który ją w jakiś sposób podnieci to pójdzie z nim
dlaczego kobiety bywają tak naiwne tak łatwe wręcz puszczają się ? -
30.01 (09:56)Kazdy problem przynosi ci podarunki. Szukasz problemow, gdyz potrzebne sa ci ich podarunki. Nie mam na muśli tego wina czy 2-dniowych wczasow.
-
30.01 (10:28)pisz, kobieto, pisz, rewelacyjnie ci to idzie.
zrobisz na tym majątek i może przestaniesz się łajdaczyć. chociaż z tego łajdaczenia się nie wylecza. z mojej długoletniej obserwacji wynika, że jak ktoś nie ma hamulców to nigdy ich nie nabędzie. narzeka, narzeka, sam przed sobą udaje, że ma skrupuły (znaczy, ze nie jest taki zły -akurat, hahahah) i dalej lezie do kolejnego żonatego wyra.
a czemu nikt się na tych dziadów nie oburza? ??? :) Zawsze kobiety wina? a przecież to oni mają żony i dzieci i oni przysięgali... winne są obie strony. a czasem nawet 3, bo żonki też potrafią być niedobre :). -
30.01 (10:52)a czemu u nas nie ma wielozenstwa w czy my jestesmy gorsi od innych kultur,szukamy czegos czego w domu nie dostajemy.Kiedys pan i ksiadz mial prawo nocy poslubnej z chlopka jak byla ladna to sie nie krepowali tylko konsumowali ,a dwory a ceszrstwa a coz sie tam dzialo Orgie a czlowiek jak ma kochanke to juz wrzask .Ludzie opamietajcie sie .Zawsze i wszyscy chca nam narzucac jakies normy??? czy zawsze dobre ,a propos Nie pozadaj zony blizniego swego --a gzdie jest pytam nie pozadaj Meza Blizniej swojej -nie dajmy sie zwariowac -sprawy Erotyki i sexy to sa sprawy temperamentu Komus wystarczy raz na miesiac a co ma w tej sytuacji robic druga osoba czy to bedzie kobieta czy mezszczyzna ma sie sam zdowalac ma sie onanizowac -moze wlasnie dlatego sa kochankii kochnkowie,--ja sie nie wymadrzam bo sam juz jestem z tego glupi -ale cos to jest nie tak przeciez wszyscy jestesmy seksualni jedni bardzij drudzy mniej.
-
30.01 (17:52)Chyba sobie żartujesz, że każda z nas przeżyła to samo! Nie rozbija się rodziny kosztem własnych uciech cielesnych. Dla mnie to jest zwyczajna wywłoka ubrana w piórka literackie, ale nadal trąci to ladacznicą!
-
30.01 (19:32)




