dziewczyny miejcie oddzielne konta!!!! nawet internetowe "tajne" dla wlasnego bezpieczeństwa , gdzie bedzie można odkładać jakieś zaskórniaki, by nie zostać kiedyś na lodzie...
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Kochaj i płać (69)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
06.08.2010 (08:20)
-
06.08.2010 (08:41)Bo kobieta chce aby ją utrzymywać.....
i jeszcze umawia sie z innymi .... -
06.08.2010 (08:51)a czy kiedyś moglibyście napisać jak żyć za 2000tyś zł mając 4 osobowa rodzinę zapłacić za rachunki i mieć dalej na życie, a nie pisąć o kimś kto nie ma problemów finansowych a jeśli je moa to tylko dlatego, że nie umie oszczędzać, Ciekawe jakby im dał po 1000tyś zł to jak w tedy by żyli wiec piszcie o ziemskich sprawach noramlnych rodzin a nie kimś kogo budżet rodzinny wynosi z 15000 tyś miesięcznie. Cieszy mnie fakt,że ludzie tyle zarabiają ale ale piszcie o tych najuboższych rodzinach.
-
06.08.2010 (08:55)Każdy z przedstawionych modeli jest chory. Przy czym pierwszy jest moim zdaniem w ogóle do niczego - kompletny brak zaufania, zero wspólnoty i wspólnej odpowiedzialności, a co jak jedno straci pracę? W pozostałych dwóch problemem jest nie tyle sam model ile zaprezentowane zastosowanie. Osobiście jestem w modelu 2 (wspólne konto), ale uważam, że każdy powinien mieć pewną (IDENTYCZNĄ!!! I do tego zawczasu ustaloną po analizie ile można na to przeznaczyć) kwotę do własnej dyspozycji, z której nigdy się nie musi tłumaczyć. Co jednak ważne - dotyczyć to powinno tylko typowych zachcianek lub rzeczy, z których właśnie nie chcemy się rozliczać (np. prezent dla partnera, nowy program komputerowy na który ja mam ochotę, ale nie jest mi tak naprawdę potrzebny). Natomiast zarówno wydatki wspólne (takie jak jedzenie, opłaty, ubrania, wyjazdy swoje czy dzieci) ale też np. wydatki na studia jednej z osób, zakup potrzebny do pracy bezwzględnie idą z konta wspólnego.
Oczywiście modny drogi ciuch może być potraktowany jako zachcianka. Układ jest prosty - uzgadniamy wspólne wydatki. Aktualnie uzgadniamy wszystko (ale też musimy uważać na nasz budżet), ale uważam, że optymalny jest układ, w którym jak jedno czegoś nie chce kupić uważając, że to przesada, za drogie itp, to drugie może sobie to i tak kupić z "nierozliczanej" kwoty...
lula - chciałabyś dowiedzieć się, że Twój chłopak (a zwłaszcza mąż) ma tajne konto? -
06.08.2010 (09:00)W moim związku zasada jest prosta: wspólne wydatki (utrzymanie domu, jedzenie, wczasy, wspólne imprezy) opłacamy ze wspólnego konta. Reszta (hobby, kursty, nauka, kosmetyki, itp.) - każdy ze swojego. To działa! Zero problemów!
-
06.08.2010 (09:00)dziewczyny, nie mialam pojecia , jak mam dobrze..a jeszcze czasem warczę :( od poczatku bylo tak , ze jego ( męża!) kasa jest NASZa a moje ( no znacznie mniejsze ) zarobki - tylko moje..i ja sobie je wydaje , jak chce .. dokładam córce studentce..czasem kupuje cos dla domu, ale większosc wydatków , w tym spłaty moich kart reguluje maz ... i uwaza to za normalne... nigdy nie psioczył! Boże , toz mi się skarb trafił, a ja myslałam, ze tak jest wszedzie ! Chyba mu to jakos dzis wynagrodzę :)( acha, ale my juz ze soba ponad 25 lat jesteśmy... moze to taki wymarly gatunek?)
-
06.08.2010 (09:45)Do obowiązków mężczyzny należy utrzymywanie rodziny. Jeśli nie jest w stanie tego robić, to niech nie łapie się za babę. Takie wykłócanie się o to kto za co ma zapłacić to żenada. Inna sprawa, że jeśli kobieta ma kosztowne zachcianki i wyrzuca pieniądze w błoto - to powinna uszczuplać własną pulę.
-
06.08.2010 (10:02)3 tys na jedzenie? Mieszkam w anglii i wydaje na 3 osoby okolo 2000 miesiecznie. Co oni jedza?
-
06.08.2010 (10:37)~szok3 tys na jedzenie? Mieszkam w anglii i wydaje na 3 osoby okolo 2000 miesiecznie. Co oni jedza?3000 - ale złotych, nie funtów ;)
-
06.08.2010 (10:58)
-
06.08.2010 (11:07)~młocekDo obowiązków mężczyzny należy utrzymywanie rodziny. Jeśli nie jest w stanie tego robić, to niech nie łapie się za babę. Takie wykłócanie się o to kto za co ma zapłacić to żenada. Inna sprawa, że jeśli kobieta ma kosztowne zachcianki i wyrzuca pieniądze w błoto - to powinna uszczuplać własną pulę.chyba za PRLu tak było hehe
-
06.08.2010 (11:22)Jestem Szczęsciarą!!!!
Za wszystko płaci mąz..a KASA jest nasza..!!!
I nie musze skomleć..żeby coś zapłacił..
To co tu czytam jest chore...to nie jest "związek malżenski"-tylko "Biznesowy"...szkoda mi tych szaepiących się z życiem dziewczyn...
One żyją z mężem??-czy same??..Ja myslę,że są w codziennym zyciu Bardzo samotne"..żal mi ich.... -
06.08.2010 (12:25)No cóż. Kobiety jakoś dziwnie pojmują równouprawnienie.
A jak jest za dobrze, to jest jednocześnie źle.
Zawsze płaciłem za zakupy będąc z Żoną w sklepie. Nie jestem sknerą, i uważam to za normalne. A byłem często na zakupach. Zazwyczaj tych większych zakupach.
Kiedyś poprosiłem aby dołożyła 50 pln, bo mi zabrakło. Obraziła się. Zapłaciłem kartą. No cóż, dowiedziałem się wtedy od niej, że jej pieniądze są tylko jej. A moje to wspólne.
Co mogłem pomyśleć, jak myślicie drogie Panie ?
Czy to jest to Wasze równouprawnienie, o którym tak głośno mówicie ?
Bo myślę, że powinnyście zrozumieć, że równouprawnienie dotyczy nie tylko praw, a i obowiazków i działa w obie strony. Więc skoro dzielicie po równo obowiązki, nie zapominajcie, że finansowo też macie się dokładać do życia.
.... teraz jestem po rozwodzie - bo była żona stopniowo zapomniała niestety o wszystkich obowiązkach. Przy czym finansowe, są najmniejszym dla mnie utrapieniem.
To przestroga dla Was, aby w głupi sposób nie zepsuć sobie życia, wymagając czegoś, nie dając nic.
Dla tego wypowiedzi w stylu, "dziewczyny nie dajcie się", "odkładajcie zaskórniaki", uważam za prowokację, prowadzącą do zepsucia komuś małżeństwa i życia.
Wyznaję zasadę, że podążać należy za tym, co podpowiada serce i rozum, a nie przeczytało się lub zasłyszało i chce się tak samo. Bo to modne.
-
06.08.2010 (12:43)
-
06.08.2010 (14:24)ja niestety miałem to nieszczęście,że ponad 10lat tylko płaciłem sam pracowałem bo mojej byłej żonie było wygodnie jest to strasznie flustrujące,powinno być partnerstwo niezależnie ile kto zarabia dokłada się do koszyka nie chodzi o proporcje tylko o zasadę
-
06.08.2010 (14:46)
-
06.08.2010 (14:51)
-
06.08.2010 (15:52)~hahahaa czy kiedyś moglibyście napisać jak żyć za 2000tyś zł mając 4 osobowa rodzinę zapłacić za rachunki i mieć dalej na życie, a nie pisąć o kimś kto nie ma problemów finansowych a jeśli je moa to tylko dlatego, że nie umie oszczędzać, Ciekawe jakby im dał po 1000tyś zł to jak w tedy by żyli wiec piszcie o ziemskich sprawach noramlnych rodzin a nie kimś kogo budżet rodzinny wynosi z 15000 tyś miesięcznie. Cieszy mnie fakt,że ludzie tyle zarabiają ale ale piszcie o tych najuboższych rodzinach.
Chcialbym miec 2000 tys zl miesiecznie...... patrz jak piszesz
-
06.08.2010 (16:08)też tak robiłem... w ubiegłym roku postanowilismy się rozstać - dowiedziałem się, że opłaty za nasze życie były po równo a ze wzgledu na to, że ona jeszcze prowadziła dom - to przy podziale majątku jej sie więcej należy :-( ... zaznaczę, że byłem raczej dobrym partnerem, zajmującym się na co dzień, domem dzićmi, ogrodem, psem kotem itd. ; moja uwaga dla wszystkich facetów - spróbujcie się w odpowiedni sposób zabezpieczyć, wiele kobiet jest pazernych i nie ma umiaru w wykorzystywaniu nas, naiwnych mężczyzn...
-
06.08.2010 (16:28)
