... i ja również mam problemy z zajściem w ciąże, i również trafiłam do specjalistycznej kliniki... ;( trzymajcie kciuki za powodzenie..
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Dzieci kosmosu (273)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
23.02.2010 (22:17)
-
24.02.2010 (06:50)Trzymam kciuki i wierze ze Ci sie napewno uda! Mnie tez sie kiedys udalo i to jest najwieksze szczescie. Zycze Ci tego szczescia :)
-
24.02.2010 (07:07)Wspolczesne kobiety to sama chemia .Kosmetyki i zywnosc robia swoje a do tego stres dnia codziennego.GRATULACJE DLA FEMINISTEK
-
24.02.2010 (07:13)Nie ma się czego bać. To drenaż kasy i niska odporność dzieci na różne dolegliwości w przyszłości (już dowiedzione). Brawo "nauko", komunistyczna-kołchozowa "nauko"!!!!
-
24.02.2010 (07:23)oczywiscie ze jest sie czego bać My to juz przeszliśmy dwa razy i juz wiecej bym nie poszła na to bo kiedy sie nie udaje to bardzo ale to bardzo boli,jasne ze za wszystkie starajace sie 3may kciuki POWODZENIA
pozdrawiamy serdecznie -
24.02.2010 (07:33)To smutne: "..6 maja 1996 roku, data pierwszego transferu, czyli umieszczenia czterech zapłodnionych komórek w macicy. 12-letnia Małgosia i 9-letnia Ania przyszły na świat dzięki metodzie in vitro..."
A gdzie pozostała dwójka dzieci? In vitro morduje Wasze nienarodzone dzieci!
Kobiety, nie brnijcie ślepo w zaspokojenie Waszego głodu macierzyństwa takim kosztem! Urodzone dzieci też mają ogromną podatność na choroby! Wiecie o tym?
Naprotechnologia pomoże rozwiązać Waszą bezpłodność! Zgodnie z naturą. I ma o wiele wiele większą skuteczność, niż nieetyczne in vitro. Poczytajcie w internecie, nie wierzcie artykułom sponsorowanym... -
24.02.2010 (07:37)Jestem ojcem dwóch chłopców. Dwójce dzieci pomiędzy nie udało się przeżyć. Rozumiem czym jest tragedia osób, które dziecie nie mają wogóle, bo sam nie wyobrażam sobie życia bez moich. Ale nie godzę się z tym in vitro. Jako najmocniejszy argument podam wywiad z jednym z najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie in vitro, który ostatnio czytałem. Wypowiada się o tym właśnie, ile istnień przy okazji tej procedury jest unicestwionych i jak wielce nieetyczna jest to metoda. Dlatego właśnie po wielu latach praktyki w tym, ogromnych pieniądzach zarobionych na "pomaganiu" bezdzietnym parom, w końcu wyrzuty sumienia poprowadziły go do rzucenia tych praktyk. Ale co w tym najważniejsze, lekarz ten odkrywa inna, dużo lepszą metodę dla ludzi potrzebujących pomocy. To NAPROTECHNOLOGIA, która nie dość, że jest 10-krotnie tańsza niż in vitro, skuteczniejsza to, najwazniejsze, zgodna z naturą człowieka, bo cały proces odbywa się tak jak Pan Bóg nas stworzył. Nie ma mowy o niszczeniu innego życia, kosztem drugiego. Nie będę tu pisał esejów, ale zachęcam wszystkich do poklikania i dowiedzenia się więcej w tym temacie.
-
24.02.2010 (08:05)NAPROTECHNOTOLOGIA to ściema ! sama nazwa wskazuje, że mamy do czynienia z zaawansowaną techniką medyczną, a tymczasem rozwinięcie tego terminu to :
Natural Procreative Technology (Metoda naturalnej prokreacji)
-
24.02.2010 (08:05)Kobieta w ciagu swojego zycia potrafi poronic nawet kilkanascie razy nic o tym nie wiedzac. Wtedy tez ginie zycie?
-
24.02.2010 (08:12)"NAPROTECHNOTOLOGIA to ściema" - to nie jest prawda, naprotechnologia polega na obserwacji własnego ciała i zmian jakie w nim zachodzą w w okresach miesięcznych. Gdyby wprowadzić do powszechnej świadomości metody obserwacji to żadna antykoncepcja nie była by potrzebna. Kobieta jest płodna jedynie kilka dni w całym cyklu - i tylko w tym okresie możne być poczęte dziecko. Wszystkim polecam NAPROMEDIKĘ z Białegostoku
-
24.02.2010 (08:16)"Kobieta jest płodna jedynie kilka dni w całym cyklu - i tylko w tym okresie możne być poczęte dziecko." - prosze nie pisac glupot jesli nie ma sie o temacie zielonego pojecia.
-
24.02.2010 (08:17)Naprotechnologia to nic innego jak dokładne zbadanie problemów pary oraz znalezienie sposobu na rozwiązanie tych problemów. Jednak CO??? jeśli nie ma rozwiązania - pozostaje próbowa, próbować, a zegar tyka. Uawżam że problemem nie jest samo In Vitro lecz zarodki których matce nie podano przy transferze. Zamrozić? Na jak długo? Jeśli nie zostanie podany przy następnym cyklu to ..... Może transferować wszystkie zapłodnione zarodki?
-
24.02.2010 (08:24)jasne, że in vitro jak każda metoda ma swoich zwolenników i przeciwników i jak w życiu nie zawsze się udaje począć dziecko nawet tą metodą mimo że to podobno ostateczność, ale LUDZIE ! nie odbierajcie nadziei tym któży jeszcze mogą ją mieć, właśnie dzięki in vitro!
-
24.02.2010 (08:29)Warto by było wcześniej pomyśleć czy antykoncepcJa nie przeszkodzi w zajściu w ciąże. NIE DLA INVITRO
-
24.02.2010 (08:30)Wszystkim tym, ktorzy tak martwia sie o te "zabite" zarodki chcialbym poinformowac, ze sami zabili juz kilka swoich dzieci. Jak juz zostalo napisane "Bog tak to wymyslil", ze kobieta potrafi poronic nawet o tym nie wiedzac.
I ciekawostka dla katolikow: Na Soborze Nicejskim (787r.) ustalono, że duszę, płód męski otrzymuje po 40 dniach od poczęcia, a kobiecy po 80 dniach. Zostalo to zmienione dopiero w XIX wieku.
-
24.02.2010 (08:33)
-
24.02.2010 (08:34)Jezeli jest inny sposob niz in vitro to super, powinno sie o nim wiecej mowic. Ja znam osobiscie 3 dzieci urodzonych dzieki in vitro. Sa zdrowe i rozwijaja sie prawidlowo. Ja rozumiem ze nie wszystkie wprowadzone zarodki sie przyjmuja ale wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego ze natura tez czasem plata nam figle,a dlaczego? Bo wiele ciaz na samym poczatku to ciaze blizniacze, ale wiekszosc z nich w sposob naturalny "staje sie" ciaza pojedyncza. Jeden slabszy zarodek w sposob naturalny obumiera a silniejszy rozwija sie dalej prawidlowo. Zdarzaja sie tez samoistne i naturalne poronienia gdy jeszcze nie wiemy ze doszlo do zaplodnienia. Wiec uwazam ze jezeli z 4 zarodkow przyjelo sie 2 to dla mnie osobiscie to jest sukces, bo tak mialo byc, tak chciala natura. Cieszmy sie tym co dala nam nowoczesna medycyna i cieszmy sie dziecmi z in vitro. A jesli chodzi o dzieci poczete naturalnie to one tez choruja.
-
24.02.2010 (08:35)Oj ludzie pomyślcie!!!
Pytania a gdzie pozostałą dwójka dzieci skoro miała transfer 4 zarodków. Nigdzie bo nie przyjęły się zarodki!!!!!
Najwięcej do powiedzenia mają ludzie którzy zachodzą w ciążę bez problemu i którzy nigdy nie doświadczyli całej procedury in vitro! Mnie niestety to dotyczy i wiem że nigdy, za nic w świecie nie pozwoliłabym aby jakikolwiek zarodek zniszczyć, bo wszystkie są na wagę złota. Lekarz robi transfer nawet zarodków klasy C które raczej nie mają żadnych szans za zagnieżdżenie ale padło słowo raczej wiec i tak są przenoszone.
Ludzie pomyślcie zanim coś powiecie albo napiszecie na tematy o których nie macie żadnego pojęcia i nigdy tego nie doświadczyliście. -
24.02.2010 (08:36)ile wam dali??? ściema na ściemie. Napiszcie lepiej ile to kosztuje, cykl 10-20 tys., a żeby zajść najczęściej potrzeba 3 cykli... - to maszynka do robienia kasy, w klinikach niepłodności od razu proponują in vitro, bo kasa... Nie chcę nikomu odbierać nadziei, ale proszę spróbujcie najpierw metodami tańszymi i mniej inwazyjnymi, typu: inseminacja, laparoskopia. Ale na początku zdiagnozujcie problem, co, u kogo, gdzie i jak można leczyć. Mnie i moją żonę skazali od razu na invitro, a okazało się, że po pół roku leczenia i insemi żona zaszła w ciąże, a po dwóch latach ponownie się udało, już bez wspomagania. Życzę wszystkim powodzenia i wiele wytrwałości...
-
24.02.2010 (08:37)Szkoda tylko, że przy InVitro zostaje wprowadzona do macicy tylko jedna, czy 2 zygoty, a co z resztą? jest ich kilka. Wybieranie zygoty najbardziej dojrzałej i rozwiniętej to nic innego jak selekcja, a reszcie nie daje się szansy życia, a to przecież już zapłodnione komórki jajowe - nie psa, nie kota, a istoty ludzkiej. To mnie niepokoi w tym całym InVitro. Poronić dziecko to co innego niż dokonać selekcji zygot, której dać szanse życia, a której nie.
