DZISIAJ TRUDNO O DOBREGO SĄSIADA, MOJA SĄSIADKA TO OSOBA WŚCIBSKA ,CHYTRA I ZAZDROSNA I JAK SIĘ Z TAKĄ "NAWIEDZONĄ" PRZYJAZNIĆ
Reklama
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Drodzy sąsiedzi (43)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
02.02 (12:13)~atena
-
02.02 (14:02)~karolinaKupiłam mieszkanie na tym osiedlu 6 lat temu. Nie będę się rozpisywała jak jest fajnie, super sąsiedzi, daleko od zgiełku i hałasu...Mając małe dzieci, pracę, obowiązki trzeba tak rozplanować swój czas, żeby starczyło go na wszystko, także na życie towarzyskie i przyjemności. Mam dużo znajomych "nieosiedlowych", z którymi się spotykam w "centrum", chodzę do kina, na imprezy, nie zamknęłam się na osiedlu jak w jakimś getcie. Ale nic i nikt nie zastąpi mi ludzi, których tutaj mam, komfort, że mogę na nich liczyć, pożyczyć przysłowiowy cukier. .. Umawianie się z sąsiadkami na wieczorne bieganie po lesie, czy babskie wieczory to naprawdę super sprawa. Znajomi przyjeżdżali do mnie i pędziliśmy do Qbka na naleśniki i pyszną zupę Reni, a nasze dzieci bawiły się cały dzień na podwórku-żałowali, ze tu nie mieszkają. Mi takie życie się podoba. Każdy własne zdanie na ten temat i od tego jest forum, żeby wyrazić swoją opinię, ale obrażanie ludzi jest oznaką między innymi kompleksów, wielu problemów i niedowartościowania. Jeśli wyładowywanie się w ten sposób sprawi, ze czujecie się lepiej to trudno. Dobrze, ze nie jesteście naszymi sąsiadami, współczuję waszym:)
-
03.02 (01:30)~osiedlowy żeglarz myślowyW 100% się zgadzam i podobne doświadczenia do przedmówców dały mi pewny pogląd na sprawę. Uprzejmość-tak, miłe słowo-tak, uśmiech- owszem, mimo, że sama wychowałam się na wsi i pamiętam jak dziś słowa znajomej która mieszkała w tamtym czasie na "Zachodzie" , "tak Wam dobrze możecie wpadać do siebie bez uprzedzenia, poprostu wejść, napić się herbaty i pójść dalej" było to miłe nie powiem, lubiłam to będąc dzieckiem, być może dlatego, że ludzie nas otaczający nie byli "przypadkowi" byliśmy niemalże rodziną, większość była spokrewniona. Jak większość młodzieży wiejskiej wyjechałam na studia i w pierwszej chwili przytłoczyła mnie wielkomiejska anonimowość z czasem jednak zaczęłam doceniać jej walory... szczególnie po fakcie, gdy ją utraciłam zapraszając swoich sąsiadów na "parapetówkę" w swoim pierwszym mieszkaniu...Warto mieć przyjazne stosunki z sąsiadami, jednocześnie zachowując zdrowy dystans inaczej wejdą Ci na głowę a LIDER powie jak masz spędzać czas wolny..
~RamMam mieszane uczucia: te małe osiedla zaczynają przypominać charakterem wsie: wszyscy się znają, wiedzą o sobie czasem aż za dużo; brak anonimowości, ploteczki; przyjaźnie i kłótnie. Ja zbyt bardzo cenię sobie spokój, by wpasować się w ten schemat. Po pracy zaszywam się w domowym zaciszu i nie ciągnie mnie do ludzi, a o szewską pasję przyprawiają sąsiedzi wiecznie gapiący się w okna spacerujący pod blokami z psami - w przerwach między kolejnymi odcinkami seriali żyjący cudzym życiem. Fajnie jest wiedzieć, że można na siebie liczyć nawzajem, ale trzeba umieć zachować zdrowy dystans.
-
Wasze komentarze (835)
-
W świecie kobiet (15)
-
Reportaże (0)
-
Prawdziwe historie (5)
-
Podróże (5)
