No, skoro drzwi nie zamykają, to po co było zamykać auto, no przecież każda nowa twarz będzie rozpoznana. . .
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Drodzy sąsiedzi (43)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
28.01 (15:44)
-
28.01 (16:10)przez 20 lat byłam dla mojej sąsiadki opoką /tak mówiła/powiernicą i opiekunką w chwili gdy dowiedziała się że z zagranicy wraca jej syn i z nią zamieszka to ja stałam się złodziejką i tą najgorszą .A dlatego tylko że znałam kilka jej tajemnic o których jej syn nie powinien się dowiedzieć.Z sąsiadami jak najdalej, najwyżej dzień dobry.Ella.
-
28.01 (17:27)Oczywiste jest, że ludzie są różni i często niewdzięczni, ale to nie znaczy, że należy się trzymać od nich z daleka. Należy sobie pomagać w sąsiedztwie, bo kiedyś i my możemy potrzebować pomocy. Ja nie wyobrażam sobie życia bez swoich sąsiadów i wszystkim życzę tego samego.
A pomysł powyżej opisany jest świetny! Powodzenia w kontynuacji "działalności" :) -
28.01 (17:49)Czasem może zyskuje się oparcie, ale można też stać się wrogiem, gdy np. 'ma się czelność' oczekiwać, aby nałogowi palacze nie kucali z papierochami pod swoimi /i twoimi/ drzwiami w korytarzu, z którego wietrzenie tej śmierdzącej trucizny odbywa się jedynie poprzez szczeliny w drzwiach mieszkań innych lokatorów. I jak zwykle to palące 'bydło' ma znacznie więcej determinacji w 'walce o swoje', czyli nieskrępowane uprawianie plugawego i szkodzącego innym wokół nałogu niż przeciętny styranizowany niepalacz.
-
28.01 (18:09)
-
28.01 (18:38)Moi sąsiedzi to młode małżeństwo on bardzo sympatyczny ona przeciwnie dziewczyna odrzuca od siebie samym spojrzeniem my 40 latkowie młodzi duchem i nie konserwatywni ze zdziwieniem patrzymy ,że oni nie mają żadnych przyjaciół praca ,dom mieszkają tu od niedawna ale jak zdarza sie od czasu do czasu porozmawiać to znają wszystkie plotki z bloku.Nie jestem kobietą która chadza po sąsiadkach na kawki ,pracuję ale rozmawiam z sąsiadami myślę ,że ta moja sąsiadka unika kontaktów celowo ma przystojnego męża a sama jest nieatrakcyjna może ma rację .Oznacza to ,że zdawkowe dzień dobry tu wystarcza mnie to nie przeszkadza.
-
28.01 (18:50)Dobry sąsiad to 1km od naszego domu- na cztery strony świata.
Wtedy sąsiad LUX!!! -
28.01 (18:57)wcale nie z blokowej pustyniCzasem może zyskuje się oparcie, ale można też stać się wrogiem, gdy np. 'ma się czelność' oczekiwać, aby nałogowi palacze nie kucali z papierochami pod swoimi /i twoimi/ drzwiami w korytarzu, z którego wietrzenie tej śmierdzącej trucizny odbywa się jedynie poprzez szczeliny w drzwiach mieszkań innych lokatorów. I jak zwykle to palące 'bydło' ma znacznie więcej determinacji w 'walce o swoje', czyli nieskrępowane uprawianie plugawego i szkodzącego innym wokół nałogu niż przeciętny styranizowany niepalacz. Święte słowa. Mamy podobny problem. Na korytarzu widnieje informacja o zakazie palenia, natomiast sąsiadów to nie obchodzi do tego stopnia, że nawet pety wyrzucają na podłogę. Dzisiaj ciężko gdziekolwiek o uprzejmość. Jeśli ktoś ma fajnych sąsiadów, powinien to docenić. Poza tym, akurat pytanie "Pan do kogo?" uważam za nieeleganckie. Można je inaczej sformułować. W każdym razie w dużych miastach w blokach mieszka dużo studentów, którzy przyjechali z innych części Polski. Oni wynajmują mieszkanie na pół roku i zaraz szukają kolejnego. W tym czasie człowiek musi znosić imprezy, papierosy i hałas.
-
28.01 (19:00)Jakaś patologia. Trzeba kompletnie nie mieć przyjaciół i być desperatem, żeby przyjaźnić się z sąsiadami.
Ale to takie typowo polskie: wtykanie nosa w życie rodzeństwa, kuzynek, sąsiadów, znajomych z pracy - a prawdziwych przyjaciół brak. -
28.01 (19:10)Opisujesz się jako młoda duchem, ale masz niestety mentalność starej wsiowej baby.
Może ci ludzie studiowali za granicą i tam też jest większość ich przyjaciół, co ty możesz o tym wiedzieć.
A ten tekst o kobiecie która niby się boi że ktoś odbije jej atrakcyjnego męża - takie androny przychodzą do głowy chyba tylko takim starym, wsiowym babom jak ty.
A dlaczego dziewczyna jest dla ciebie niemiła? Ja się jej nie dziwię. Może mieszkała za granicą i jest przyzwyczajona że jej sąsiedzi to ciekawi ludzie z całej Europy a teraz ma za sąsiadkę takiego babsztyla jak ty- przecież twoje średniowieczne poglądy można wyczuć nawet z twojego krótkiego komentarza. Wierz mi jak ktoś obracał się wśród zachodnioeuropejskich elit to rozmowy z takimi wsiowymi babinami jak ty to dla niego żadna atrakcja.
~sąsiadka40Moi sąsiedzi to młode małżeństwo on bardzo sympatyczny ona przeciwnie dziewczyna odrzuca od siebie samym spojrzeniem my 40 latkowie młodzi duchem i nie konserwatywni ze zdziwieniem patrzymy ,że oni nie mają żadnych przyjaciół praca ,dom mieszkają tu od niedawna ale jak zdarza sie od czasu do czasu porozmawiać to znają wszystkie plotki z bloku.Nie jestem kobietą która chadza po sąsiadkach na kawki ,pracuję ale rozmawiam z sąsiadami myślę ,że ta moja sąsiadka unika kontaktów celowo ma przystojnego męża a sama jest nieatrakcyjna może ma rację .Oznacza to ,że zdawkowe dzień dobry tu wystarcza mnie to nie przeszkadza. -
28.01 (19:15)Wszystko fajnie,pieknie ale do czasu jak sąsiad sąsiada spotka i zapyta czy lubi trójkąciki.Sąsiad odpowiada że tak.No to leć Pan na góre.
-
28.01 (19:16)Okropny artykuł, mieszkańcy Białołęki zostali tu opisani jak jakaś krańcowa patologia bez przyjaciół. Autorka pisze: "po co wyjść? do kogo?".
Jak to do kogo??? Przecież każdy normalny człowiek ma jakiś przyjaciół!! Co z tego, że przyjaciele nie mieszkają na Białołęce, można zawsze jechać się z nimi spotkać do centrum!
W artykule jest propagowany jakiś patologiczny wzorzec! Mam się zadawać z obcymi ludźmi tylko dlatego, że mieszkają w tym samym bloku??? Masakra!!! Wolę dojechać kawał na spotkanie z ludźmi, których lubię, którzy są w jakiś sposób podobni do mnie niż spędzać czas z byle kim, tylko dlatego że mieszkamy blisko siebie!!! -
28.01 (19:20)Ta Jola z artykułu to jakiś ewenement. Miała tylko 2 znajome , ponieważ mieszkała na Białołęce? Większej głupoty nie słyszałam. Kobieta musi mieć po prostu wredny, chamowaty charakter. Gdyby była normalna miałaby mnóstwo przyjaciół i znajomych bez względu na miejsce zamieszkania.
-
28.01 (19:24)"Ponieważ mąż często wyjeżdża nie miałam z kim porozmawiać?"
Czy to opis jakieś niedorozwinętej umysłowo czy poprostu jakiejś życiowej niemoty.
Jaką trzeba być degeneratką żeby jedyną osobą z którą można porozmawiać byli mąż, rodzice, teściowie. Trzeba mieć chyba naprawdę wredny charakter żeby nie mieć kompletnie znajomych... -
28.01 (19:25)Widać, że tak na prawdę nie wiesz o czym jest ten artykuł. Przeprowadź się do innego miasta, Twoi przyjaciele i rodzina zostaną daleko. Spraw sobie dziecko, idź na urlop wychowawczy - okaże się, że na co dzień nie masz do kogo gęby otworzyć, nie masz do kogo zwrócić się o drobną pomoc... Nie życzę.
-
28.01 (19:55)Ojej biedulko...
Jakoś typowa Włoszka zmienia miasto kilka raz w życiu: Livorno, Florencja, Bolonia, Mediolan lub Rzym i jakoś w każdym szybko znajduje nowych przyjaciół i znajomych.
Chyba tylko w Polsce żyją takie niedostosowane społecznie jełopy.
~dddddWidać, że tak na prawdę nie wiesz o czym jest ten artykuł. Przeprowadź się do innego miasta, Twoi przyjaciele i rodzina zostaną daleko. Spraw sobie dziecko, idź na urlop wychowawczy - okaże się, że na co dzień nie masz do kogo gęby otworzyć, nie masz do kogo zwrócić się o drobną pomoc... Nie życzę. -
28.01 (20:07)~quattro risateOjej biedulko...
Jakoś typowa Włoszka zmienia miasto kilka raz w życiu: Livorno, Florencja, Bolonia, Mediolan lub Rzym i jakoś w każdym szybko znajduje nowych przyjaciół i znajomych.
Chyba tylko w Polsce żyją takie niedostosowane społecznie jełopy.~dddddWidać, że tak na prawdę nie wiesz o czym jest ten artykuł. Przeprowadź się do innego miasta, Twoi przyjaciele i rodzina zostaną daleko. Spraw sobie dziecko, idź na urlop wychowawczy - okaże się, że na co dzień nie masz do kogo gęby otworzyć, nie masz do kogo zwrócić się o drobną pomoc... Nie życzę.Skąd wiesz, że wśród tych nowych znajomych i przyjaciół tej Twojej statystycznej Włoszki nie ma sąsiadów?
Ps. Po Twoim słownictwie wnoszę, że jesteś społecznie przystosowany/przystosowana, niestety. -
28.01 (20:16)Ja to przezylem : rano do pracy 7 00,do drzwi puka sasiadka -zona otwiera ,nie ma czasu na nic ,jest sasiadka.Potem zona wrocila do pracy ,wraca druga sasiadka pod drzwiami na kawke z dzieciakami.
Potem :wrocilem z pracy odpoczywam 10 wieczor sasiad taksowkarz na kawke . Dzieki ,wole swoje normalne zycie bez kolchozow ,gdzie co godzinke ktos puka o szklanke maki,cukru.Albo sasiad na sile z flaszeczka.Jak chce sie spotkac dzwonie i jest spotkanie ,nic na sile.Jk sie pokluca to dopiero bedzie czyj jest ten gril,albo kto dal na niego wiecej.
~dddddWidać, że tak na prawdę nie wiesz o czym jest ten artykuł. Przeprowadź się do innego miasta, Twoi przyjaciele i rodzina zostaną daleko. Spraw sobie dziecko, idź na urlop wychowawczy - okaże się, że na co dzień nie masz do kogo gęby otworzyć, nie masz do kogo zwrócić się o drobną pomoc... Nie życzę.
-
28.01 (20:18)Tak od zawsze dzialaly kolchozy w Rosji (ZSRR).
~zdumionaOkropny artykuł, mieszkańcy Białołęki zostali tu opisani jak jakaś krańcowa patologia bez przyjaciół. Autorka pisze: "po co wyjść? do kogo?".Jak to do kogo??? Przecież każdy normalny człowiek ma jakiś przyjaciół!! Co z tego, że
przyjaciele nie mieszkają na Białołęce, można zawsze jechać się z nimi spotkać do centrum!W artykule jest propagowany jakiś patologiczny wzorzec! Mam się zadawać z obcymi ludźmi tylko dlatego, że mieszkają w tym samym bloku??? Masakra!!! Wolę dojechać kawał na spotkanie z ludźmi, których lubię, którzy są w jakiś sposób podobni do mnie niż spędzać czas z byle kim, tylko dlatego że mieszkamy blisko siebie!!!
-
28.01 (20:24)moi sasiedzi to totalni idioci - przynajmniej raz w tygodniu stukaja w sufit ze jest za glosno u nas - to co mam zrobic obciac mojemu raczkujacemu dziecku nogi i rece zeby nie raczkowal glosno??? sami maja roczne dziecko i ono tez jest glosne - a jak maja problem to mieszkam pietro wyzej i pasowaloby zapukac do drzwi a nie w sufit
