CZy dając komuś wszystko można go pozbawić najważniejszego - prawa do własnego zycia?
Po 15 latach udanego związku, stabilizacji, sukcesów zawodowych, zdrowych i mądrych dzieci, odczuwajac mimo tego wszystkiego ciągła pustke uświadomilam sobie, że moje życie polega na spełnianiu oczekiwań mojego teścia.
Mieszkamy z rodzicami męża w jednym domu z dwoma osobnymi wejściami. Miejscowośc jest mała. Stac nas na dobre życie, ale wyztsko podporzadkowane jest cichemu sterowaniu mojego teści i teściowej. Dlugo sam sie nei zorientowała, a nawet wpadlam w pulapkę podporządkowywania swoich decyzji oczekiwaniom mojego teścia, który przeszedł jako byly komunista na emeryture w wieku 55 lat i tym samym zamknąl się w domu nie podejmujac żadnego życia zawodowego czy towarzyszkiego pomimo dobrego stanu zdrowia.
Mój teść, jako osoba niezwykle precyzyjna w prach ogrodowych i przy decyzjach o zakupach (cała jego aktywność) zawsze podkreślał to, że ważna jest nieposzlakowana opinia wśród ludzi i gromadzenie majątku poprzez oszczędne życie. Często niestety jako sooba apodyktyczna byl oszukiwany pzrez swoje dzieci i żone, gdyz nie wykazywal zrozumienia dla braku perfekcji i "lekkiego życia" ( wakacje 2 razy w roku po tygodniu latem i zimą!).
Zrozumiałam, że póba bycia pania idealnąi co ludzi epowiedzą wpędza mnie w stany depresyjne. Stać nas nawet na wąlsny odzielny dom, ale mój mąż nie che takiego rozwiązania. Wydaje misię, że swoim podręczikowym życiem chce ciągle zasłużyć na pochwałę ze strony ojca.
Ja mam nie sprawiac kłopotu.
Pomimo, że przez całe nasze malżeństwo pracuje i zabrabiam dobra pensje ni emoge podjąc żadnychdecyzjiw tym zakresie, gdyż mój mąz uważa, ze wszytsko jest jego a ja jestem figurantką. Każe mi co zrobici zmeinic, kiedy nawet nei iem ile pieniędzy mamy na konce.
Co z tym zrobić
Po 15 latach udanego związku, stabilizacji, sukcesów zawodowych, zdrowych i mądrych dzieci, odczuwajac mimo tego wszystkiego ciągła pustke uświadomilam sobie, że moje życie polega na spełnianiu oczekiwań mojego teścia.
Mieszkamy z rodzicami męża w jednym domu z dwoma osobnymi wejściami. Miejscowośc jest mała. Stac nas na dobre życie, ale wyztsko podporzadkowane jest cichemu sterowaniu mojego teści i teściowej. Dlugo sam sie nei zorientowała, a nawet wpadlam w pulapkę podporządkowywania swoich decyzji oczekiwaniom mojego teścia, który przeszedł jako byly komunista na emeryture w wieku 55 lat i tym samym zamknąl się w domu nie podejmujac żadnego życia zawodowego czy towarzyszkiego pomimo dobrego stanu zdrowia.
Mój teść, jako osoba niezwykle precyzyjna w prach ogrodowych i przy decyzjach o zakupach (cała jego aktywność) zawsze podkreślał to, że ważna jest nieposzlakowana opinia wśród ludzi i gromadzenie majątku poprzez oszczędne życie. Często niestety jako sooba apodyktyczna byl oszukiwany pzrez swoje dzieci i żone, gdyz nie wykazywal zrozumienia dla braku perfekcji i "lekkiego życia" ( wakacje 2 razy w roku po tygodniu latem i zimą!).
Zrozumiałam, że póba bycia pania idealnąi co ludzi epowiedzą wpędza mnie w stany depresyjne. Stać nas nawet na wąlsny odzielny dom, ale mój mąż nie che takiego rozwiązania. Wydaje misię, że swoim podręczikowym życiem chce ciągle zasłużyć na pochwałę ze strony ojca.
Ja mam nie sprawiac kłopotu.
Pomimo, że przez całe nasze malżeństwo pracuje i zabrabiam dobra pensje ni emoge podjąc żadnychdecyzjiw tym zakresie, gdyż mój mąz uważa, ze wszytsko jest jego a ja jestem figurantką. Każe mi co zrobici zmeinic, kiedy nawet nei iem ile pieniędzy mamy na konce.
Co z tym zrobić
