Biorę ślub we wrześniu i wraz z narzeczonym zajmuję się organizacją wesela... U nas o tyle jest trudno, że wszystko robimy sami (żeby mieć prawo o czymś decydować), ale rodzice wymogli na nas dużą imprezę i w efekcie w miejsce max 60 osób najbliższych zaproszono 90... W tym np. wujek mojego Ukochanego, którego ten widział zaledwie 2 razy w życiu, w dodatku w dzieciństwie...
Miło byłoby, gdyby rodzice spoglądali realnie na sprawy zamążpójścia... Nie mamy pieniędzy na mieszkanie, a owych 30 tys., które idą na wesele już by nas urządziło... Argumentacja rodziców "Ja płacę, ja wymagam." wiele razy przyprawiła mnie o łzy, niejednokrotnie kłóciłam się z narzeczonym, bo jego rodzice coś na nim wymogli, moi coś na mnie... Chyba nie tak powinno wyglądać przygotowywanie najpiękniejszego dnia...
Miło byłoby, gdyby rodzice spoglądali realnie na sprawy zamążpójścia... Nie mamy pieniędzy na mieszkanie, a owych 30 tys., które idą na wesele już by nas urządziło... Argumentacja rodziców "Ja płacę, ja wymagam." wiele razy przyprawiła mnie o łzy, niejednokrotnie kłóciłam się z narzeczonym, bo jego rodzice coś na nim wymogli, moi coś na mnie... Chyba nie tak powinno wyglądać przygotowywanie najpiękniejszego dnia...
