~Patrycjanikt mi nie wmowi ze macie czas na zabawe z dzieckiem na nauke i na troszczenie sie o nie ja tez mam dziecko i praca od 7 do 16odpada...wracasz do domu jest 17 zrobis zobiad posprzatasz i co i padasz na twarz jeste spoirytowana ze dziecko marudzi chcesz polezec ...nikt mi nie wmowi ze da sie kariere pogodzic z dzieckiem??zasmarkane dziecko w drzwiach??niania??nigdy nie mamy pewnosci jaka jest na osobnosci jak karmi co mowi czy przeklina czy czyta ksiazki jak bawwi sie z dzieckiem a jak zlapie dobry kontakt z dzieckiem to dziecko bedzie do niej mowilo mam a nie do Ciebie!!!!!!!prosze nie myl KARIERY z praca w ktorej zarabiasz na chleb bo to dwie rozne sprawy, i nie rozumiem dlaczego tak narzekasz a masz tylko jedno dziecko! Boze przestancie marudzic jak to ciezko wam jest z jednym dzieckiem!
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Urodziłam zaraz wracam (75)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
19.04.2010 (20:33)
-
19.04.2010 (20:41)~MamaSamafantastycznie, a co z samotnymi matkami? Mam 7 letnie dziecko i jestem w 8 m.c. Sama. Nie mam pracy, bo jak zaszłam w ciążę przygotowaywałam się do rozkręcania firmy. Później było parę elementów, które pozbawiły mnie oszczędności. Ojciec dziecka najpierw się wypierał, później lamentował jaki to biedny jest, koniec końców nie dał ani grosza. No domiar złego choruję na przewlekłą chorobę, która grozi poronieniem przy zbyt dużym wysiłku (dwa lata temu straciłam dziecko) więc zleceń też nie miałam jak brać. Zeby nie stracić mieszkania musiałam je wynająć i wyprowadzić się do rodziców na drugim końcu świata, gdzie oprócz dość nieciekawej atmosfery w domu czuję się kompletnie obco. Nie znam tu już prawie nikogo, nie mam wsparcia męża, nie mam kasy, i musiałam swoje dziecko wrzucić w kompletnie inną rzeczywistość. Staram się nie brać leków na depresję, czekam na poród i na to, że dziecko trochę podrośnie i będę mogła wrócić do pracy i w końcu do siebie. Będę prawdopodobnie pracować od rana do wieczora, bo śmieszne alimenty od byłego męża i te, które być może uda mi się wywalczyć od tego nieudacznika, ojca mojego drugiego dziecka nie pokryją nawet kredytu na mieszkanie. Ale tak też było kiedy urodziłam córeczkę, praktycznie po 2 tyg. musiałam wrócić do pracy na kilkanaście godzin tygodniowo. Na szczęście mam wolny zawód, część pracy wykonuję w domu i nie narzekam na brak zleceń, albo pieniędzy. Ale i tak będę spędzała conajmniej trzy wieczory tygodniowo w pracy. Rano żłobek, a po południu niańka. Dzięki temu będę mogła spędzać pozostałe wieczory i weekendy z dziećmi, zawieźć je w fajne miejsce, pokazać im świat, zapewnić im życie na normalnym poziomie. Nie, nic luksusowego, po prostu na NORMALNYM POZIOMIE. Ale te panny, które się tu tak autorytarnie wypowiadają na temat pozostawania z dzieckiem w domu pojęci anie mają co to znaczy prawdziwe życie, kiedy samej się jest żeglarzem sterem i okrętem razem z dwójką dzieci u boku. Fantastycznie jest mieć czas dla dzieci, dla siebie i na pracę. I być może jest to możliwe gdy ma się odpowiedzialnego partnera z przyzwoitym dochodem. W innych sytuacjach trzeba wybierać najmniejsze zło, a nawet godzina dziennie spędzona z dziećmi, w której naprawdę oddajesz się dziecku całkowicie i spędzasz wysokiej jakości czas jest często lepsza niż cały dzień zmaltretowanej kury domowej, która poświęca się, bo wie że "tak trzeba", ale wcale nie jest szczęśliwa. I dzieci to czują.czyli mniemam ze godzina dziennie na jedno, czyli u Ciebie dwie godziny, a kiedy to zrobisz? jak wrocisz z pracy o 17?
-
19.04.2010 (21:12)~asiamam trzy letnie dziecko pracuje juz odkad mały skonczył roczek i jakos dajemy rade z mezem wcale nie trzeba siedziec przez pierwsze 4 lata w domu bo niestety ale w tych czasach nie da sie wyzyc z jednej pensji a przynajmniej nie kazdego na to stac i mimo wszystko ze mam bardzo absorbujaca prace zawsze mam czas dla dziecka po prostu trzeba sobie radzic....a jak pracy nie ma, wzglednie nie mozna dostac to co? mam sie zalamywac a skadze szkoda zdrowia
-
19.04.2010 (21:17)[quote user=~anonimka]czyli mniemam ze godzina dziennie na jedno, czyli u Ciebie dwie godziny, a kiedy to zrobisz? jak wrocisz z pracy o 17
Staram się spędzać z dzieckiem więcej niż godzinę dziennie, ale jeśli nie starczy czasu, to spędzę tyle na ile wystarczy. Jeśli w swojej zgryźliwości jesteś taka wspaniała, to proszę, wspomóz mój budżet, a będę mogła więcej czasu z nimi spędzać;) Ale coś mam wrażenie, że jesteś jedną z tych zmaltretowanych matek-polek i starasz się usprawiedliwić swoje stanowisko. Z drugiej strony nie dziwie się- kto tego ni eprzeżył, nie ma pojęcia o czym mówię. Dla dodatkowej wiadomości, opuściłaś część w której mówię o weekendach i popołudniach niepracujących. To statystycznie daje trochę więcej niż godzinę dziennie. pozdrawiam. -
19.04.2010 (21:23)~MamaSama[quote user=~anonimka]czyli mniemam ze godzina dziennie na jedno, czyli u Ciebie dwie godziny, a kiedy to zrobisz? jak wrocisz z pracy o 17
Staram się spędzać z dzieckiem więcej niż godzinę dziennie, ale jeśli nie starczy czasu, to spędzę tyle na ile wystarczy. Jeśli w swojej zgryźliwości jesteś taka wspaniała, to proszę, wspomóz mój budżet, a będę mogła więcej czasu z nimi spędzać;) Ale coś mam wrażenie, że jesteś jedną z tych zmaltretowanych matek-polek i starasz się usprawiedliwić swoje stanowisko. Z drugiej strony nie dziwie się- kto tego ni eprzeżył, nie ma pojęcia o czym mówię. Dla dodatkowej wiadomości, opuściłaś część w której mówię o weekendach i popołudniach niepracujących. To statystycznie daje trochę więcej niż godzinę dziennie. pozdrawiam.wspolczuje bo problemy finansowe to nie wszystko, no ale coz ja ciebie pouczac nie bede bo sama wiesz lepiej, czlowiek tez moze chorowac psychicznie a to mozliwe skoro sama wychowujesz dzieci bo niby kto ma cie wspierac? chyba nie powiesz ze male dziecko, no ale pouczac cie nie bede, wspolczuje twoim dzieciom, wnet zauwazysz pewne braki.
powodzenia -
19.04.2010 (21:24)nie wracam do pracy nigdy. Wolę sobie siedziećz dzieckiem w domku. Po co mi praca, dojazdy, szarpanie się z debilami w biurze. Mąż na mnie pracuje :)))
-
19.04.2010 (21:26)~MamaSama[quote user=~anonimka]czyli mniemam ze godzina dziennie na jedno, czyli u Ciebie dwie godziny, a kiedy to zrobisz? jak wrocisz z pracy o 17
Staram się spędzać z dzieckiem więcej niż godzinę dziennie, ale jeśli nie starczy czasu, to spędzę tyle na ile wystarczy. Jeśli w swojej zgryźliwości jesteś taka wspaniała, to proszę, wspomóz mój budżet, a będę mogła więcej czasu z nimi spędzać;) Ale coś mam wrażenie, że jesteś jedną z tych zmaltretowanych matek-polek i starasz się usprawiedliwić swoje stanowisko. Z drugiej strony nie dziwie się- kto tego ni eprzeżył, nie ma pojęcia o czym mówię. Dla dodatkowej wiadomości, opuściłaś część w której mówię o weekendach i popołudniach niepracujących. To statystycznie daje trochę więcej niż godzinę dziennie. pozdrawiam. jak slysze "samotna matka" to mnie mdli -
19.04.2010 (21:27)Świat wymaga od nas,kobiet zbyt wiele.A my stajemy na głowie,rzęsach,rękach ,żeby wszystkiemu sprostać.Gdybyśmy jeszcze solidarnie trzymały się razem i wspierały w tak trudnych chwilach jak powrót do pracy,czy problemy z pogodzeniem wielu życiowych ról.Zamiast tego licytujemy się ,która z nas ma gorzej,lub piętnujemy mamy radzące sobie z wielkim trudem.Na szczęście jestem silna.Codziennie makijażem przykrywam trudy nieprzespanych nocy i biegnę do pracy z radością i poświęceniem.Z jeszcze większą radością pokonuję drogę powrotną ,aby nacieszyć się dziećmi(mam troje).I wierzę,że wszystko można i rzeczywiście "chcieć to móc"-tylko niech nikt nie pyta nas,jaką cenę -fizycznie i emocjonalnie- za to płacimy.Pozdrawiam i życzę słońca!
-
19.04.2010 (21:35)ja nie pojmuje jak mozna takie rzcezy pisac:) kazdy robi jak chce... jak nie cjce ci sie isc do pracy nikt cie nie wygania.. ale nie ograniczaj ludzi .... bo kobiety to tez ludzie... a jak maja male dziecko nie zmieniaja sie w kosmitow:) tylko nadal sa ludmzi i nadal maja swoje zycie.. sexik z mezem... albo sasiadem.... nie sa tylko mamami!
-
19.04.2010 (22:27)~jaja nie pojmuje jak mozna takie rzcezy pisac:) kazdy robi jak chce... jak nie cjce ci sie isc do pracy nikt cie nie wygania.. ale nie ograniczaj ludzi .... bo kobiety to tez ludzie... a jak maja male dziecko nie zmieniaja sie w kosmitow:) tylko nadal sa ludmzi i nadal maja swoje zycie.. sexik z mezem... albo sasiadem.... nie sa tylko mamami!
hehe, to mi się podoba:) w końcu jakiś luzik. Niektórym tutaj przydałoby się wyjście i zostawienie bachorka na jakiś czas. A zwłaszcza tym orędowniczkom, które tak ostro krytykują samotne matki. My też potrzebujemy trochę szaleństwa, nie jestem zdefiniowana jako matka, tylko jako kobieta, a to mieści w sobie wiele :)
-
19.04.2010 (22:40)A ja mam 11 miesięczną córeczkę i zaraz po macierzyńskim wróciłam do pracy i co zastałam...? Wiele zmian, pozytywnych!!! Podczas pół rocznego przebywania w domu moje uczucia była podzielone - te wspaniałe - związane z opieką nad cóeczką i te negatywne - brak kontaktu z ludźmi, "zamknięcie" w domu, brak chęci na zrobienie chodźby makijażu ( śmieję się, że jestem pracoholiczką i praca to dla mnie chwila oddechu od życia rodzinnego i problemów dnia codziennego). Powrotu do pracy się bałam, ponieważ placówka przeszła reorganizację i wróciłam jakby do nowej pracy. O zwolnieniu nie było mowy - dyrekcja cierpliwie czekała a nawet zaproponowała mi zmniejszenie etatu na 6 godz. dziennie ( bez straty na wynagrodzeniu), z czego oczywiście skorzystałam. I po dwóch miesiącach dostałąm propozycję awansu na stanowisko kierownicze o czym marzyłąm od dawna. Organizacja mojej pracy stała się jeszcze lepsza, bo przecież córcia czeka na mnie w domu ( mam szczęście, że moi rodzice zajęli się małą) i muszę z nią zaraz wyjść na spacer, nakarmić, pobawić się i poprzytulać. Uważam, że można pogodzić dobre macierzyństwo z pracą jeśli tylko się chce i ma się wokół siebie normalną dyrekcję i rodzinę, któa chociaż trochę chce się poświęcić. Dla tych mam, które nie mają siły - walczcie, bo naprawdę warto a nigdy nie wiesz, co cię może spotkać następnego dnia!!! Może właśnie tam jest sukces ( jako mama i kobieta pracująca ) ;) Pozdrawiam
-
19.04.2010 (23:06)Ja poszłam na L4 dopiero miesiąc przed rozwiązaniem i cieszę się, że mogłam cały ten czas pracować ( ciąża oczywiście nie była zagrożona ). Czas ciąży bardzo szybko mi zleciał a i nie miałam problemu z " głupimi myślami" typu: a może moje dziecko jest chore itp. Ten ostatni miesiąc w zupełności wystarczył na przygotowanie siebie oraz otoczenia do przyjęcia maleństwa, no i do pracy mogłam bez problemu wrócić. ( czytaj dalej ). Dziewczyny, jeśli tylko nie macie zagrożonej ciąży to pracujcie, bo będąc w domu z maleństwem jeszcze zatęsknicie za kontaktami ze znajomymi.
-
19.04.2010 (23:49)Fajny tekst moja żona po powrocie z macierzyńskiego zastała 1 dnia wymówienie na biurku ....... w dodatku była dyrektorem tego interesu ( jakaś międzynarodowa firma , nazwa do wiadomości redakcji )a do końca mówili że czekają z utęsknieniem i jaką niezbędną osobą jesteś ....podobnie zrobiła druga firma kiedy żona wróciła po pobycie w szpitalu z maluchem kiedy zachorował na zapalenie ucha .....
-
19.04.2010 (23:59)i czego się rozczulać na ciężarówkami?
ja mam pracownićę, ktora zaciązyła , byla w 3 mies ciąży , chiala podwyzę, odpowiedzialem jej , ze firmy w tej chwili nie stac na podwyżki bo akutat bardzo duzo iwestowałem w zakup roznych urządzen, które miały m.inn też ułatwić jej pracę - od razu poleciała do ginekologa na zwolnienie i cały czas to kontynuuje - nie obchodziło ją to , żę nie mam dla niej zastępstwa -
20.04.2010 (00:15)~MiśkaTylko pozazdrościć, u mnie niestety będę musiała poszukać nowej pracy...Ja od pracodawcy usłyszałam, że jak mi sie dziecka zachciało to mam siedzieć w domu... Zaraz po powrocie z urlopu macierzyńskiego tzn za tydzień dostane wypowiedzenie....
