bylem w gliwicach w centrum onkologii ,mialem robione mri 3 teslowe glowy ,szpital ma unikalne w skali kraju wyposazenie diagnostyczne.z tego co zaobserwowalem to poradnie przy szpitalne sa przeciazone obowjazkami . podziwiam tych wszystkich co tam pracuja .
Pokaż:
- chronologicznie
- drzewko
Sortuj:
- od najstarszych
- od najnowszych
Pani doktor taka młoda? (99)
Przeczytaj artykuł, którego dotyczy ten temat-
09.10.2010 (00:09)
-
09.10.2010 (00:58)We wszystkim co sie nazywa Onkologia brakuje fachowosci.Brakuje uzycia dobrych markerow brakuje wyksztalcenia lekarzy.Rak jest chorobe mutcyjna i znalezienie aktywacyjnej mutacji u pacjenta zastapi mnostwo sentymentalych opowiesci nie Douczonych onkologow z sentymentalnymi opowiesciami.Czas na likwidacjw sentymentow a zastapienie tego twardymi faktami.TZN. genetyczna diagnostyke probki (bipsjii).Jest rak piersi,rak pluca ,rak jelita grubego ,rak skory,rak szyjki macicy ktore sa wyleczalne pzry uzyciu nowych inhibitorow kinaz jesli analiza wykazuje obeconosc mutacji.Czemu urzadzamy sentymentalne nabozenstawa a nie zorganizujemy porzadnej prywatnej przychodii genetycznej raka.Glupstawa sentymenatlne ( pzryjemne dla organizatorow i dochodowe dla firm takie jak AVON)nie zastapia precyzyjnej diagostyki dzieki ktorej niesterowana chemoterapia jest zazastapiona precyzyjna terapia dostepne dzisiaj.
-
09.10.2010 (00:58)Ludziom wydaje się często, że będą trwać wiecznie. Dopiero kiedy przekroczą próg - zazwyczaj szpitala - orientują się, że czas płynie dla wszystkich. Nie warto zastanawiać się jednak ile go nam zostało, warto wykorzystać jak najlepiej każdą sekundę życia.
Mam niewiele ponad 20 lat jestem osobą po poważnej chorobie i wiem co naprawdę w życiu jest ważne. Mimo trudnych doświadczeń i bólu nie zamieniłabym się na łatwiejsze życie bo to była najpiękniejsza i najważniejsza lekcja życia i pokory.
Dziękuje za ten artykuł... -
09.10.2010 (02:50)
-
09.10.2010 (05:34)~Janusz M. SowadskiWe wszystkim co sie nazywa Onkologia brakuje fachowosci.Brakuje uzycia dobrych markerow brakuje wyksztalcenia lekarzy.Rak jest chorobe mutcyjna i znalezienie aktywacyjnej mutacji u pacjenta zastapi mnostwo sentymentalych opowiesci nie Douczonych onkologow z sentymentalnymi opowiesciami.Czas na likwidacjw sentymentow a zastapienie tego twardymi faktami.TZN. genetyczna diagnostyke probki (bipsjii).Jest rak piersi,rak pluca ,rak jelita grubego ,rak skory,rak szyjki macicy ktore sa wyleczalne pzry uzyciu nowych inhibitorow kinaz jesli analiza wykazuje obeconosc mutacji.Czemu urzadzamy sentymentalne nabozenstawa a nie zorganizujemy porzadnej prywatnej przychodii genetycznej raka.Glupstawa sentymenatlne ( pzryjemne dla organizatorow i dochodowe dla firm takie jak AVON)nie zastapia precyzyjnej diagostyki dzieki ktorej niesterowana chemoterapia jest zazastapiona precyzyjna terapia dostepne dzisiaj.
Zastanawiam sie jakim fachowcem w swojej dziedzinie jestes ty i czy kiedykolwiek miales do czynienia z osoba ktora byla chora na raka. Jestem pielegniarka paliatywna i pracuje w jednym z wiekszych szpitali w Nowym Jorku, i uwierz mam do czynienia z ludzmi chorymi na raka praktycznie codziennie. Czy sadzisz ze ktoras z tych osob chce byc chora i czy te twoje badania genetyczne naprawde sie przydadza, kiedy ludzie nie maja za co zaplacic za leczenie. Uwazam, ze zanim powiesz cos na temat na ktory prawdopdobnie nie masz w ogole pojecia, moja rada; zajdz do hospicjum i porozmawiaj z tymi ludzmi, wtedy moze "twoje fakty i twoja opinia na temat braku fachowosci w onkologii zostanie zastopiona choc odrobina wspolczucia dla tych ktorzy nie byli tak szczesliwi jak ty". -
09.10.2010 (06:24)
-
09.10.2010 (17:35)~smutnyNormalnie sielanka jak to czytam.
prawda jest taka z nowotworem złośliwym nie wygrasz całkowicie, a smutniejsza prawda to ta że jak nie masz pieniędzy to pożyjesz krócej.
A oddziały o nazwie onkologia (to raczej umieralnia) pielęgniarki przychodzą z łachą jak dobrze pójdzie ze dwa razy dziennie "przecież i tak nic się nią da zrobić - więc szkoda roboty".
Mój ojciec miał nowotwór złośliwy płuc, idioci w białych gajorkach zamiast go leczyć rzetelnie i dbać o pacjenta wysłali go na dodatkowe badania w kapciach zimą i kazali czekać w zimnym korytarzu na badanie klika godzin.
Normalnie Polskie realia, w związku z tym i tak już osłabiony masakrycznie ojciec, który chodził z dużym trudem dodatkowo załapał zapalenie płuc (o czym dowiedzieliśmy się po fakcie i to raczej przypadkiem, ponieważ mama znała kilka "piguł" z tego oddziału). Ziemia przecież wszystko wyleczy - to slogan tych oddziałów.
Niestety choroba jest bezlitosna, życzę wszystkim chorym powrotu do zdrowia i mega-optymizu to jest nader potrzebne. Jedynie nielicznym jest dana druga szansa.A to,że jarał przez lata tony papierochów ci nie przeszkadzało (gdzie wtedy byłeś?)?Zacząłeś się troszczyć dopiero wtedy,kiedy zachorował na zapalenie płuc (zapewniam,że nie z winy przeciągów na szpitalnych korytarzach -to szpitalne zapalenie płuc ,typowe dla osób o ''obniżonej odporności'' towarzyszącej chorobom przewlekłym i agresywnemu leczeniu).
Lekarz nie jest od głaskania po główce ,pocieszania i PRZYJMOWANIA NA SIEBIE WINY ZA TO,ŻE PRZEZ LATA PACJENT ZANIEDBYWAŁ SWOJE ZDROWIE UNIKAJĄC BADAŃ KONTROLNYCH,PALĄC PACZKĘ DZIENNIE,ŻRĄC JAK ŚWINIA I RUJNĄC SWOJE ZDROWIE NA SETKI MOŻLIWYCH SPOSOBÓW)..
Wiem doskonale,że takie ataki na służbę zdrowia służą przytłumieniu wyrzutów sumienia związanych z brakiem troski o swoich bliskich..bo nie namówiło się swojej matki na mammografię,nie zmusiło ojca do odstawienia papierochów,miało się głęboko w d... to,co jedzą ,jak żyją ,jak się czują i KIEDY po raz ostatni byli na wizycie kontrolnej.KRYTYKE PROPONUJĘ ZACZĄĆ OD SAMYCH SIEBIE !Trochę uczciwości. -
09.10.2010 (21:11)~wiesławTen artykuł to wielka bzdura - wiem co pisze gdyż jestem chory od 5 lat na raka.
skoro 5 lat mineło to już wyzdrowiałeś chłopie -
15.10.2010 (11:06)Niesamowita jest agresja tej wypowiedzi! Zastanawia mnie kto tu się naprawdę czuje winny?
Mój kolega ani nie palił, ani źle się nie odżywiał i zmarł na raka płuc zostawiając nas wszystkich w smutku a nie poczuciu winy. Natomiast mam ojca który pali ponad paczkę dziennie i nie czuję się w obowiązku do zmuszania go do czegokolwiek. Wyraziłam swoją dezaprobatę, a on postępuje jak uważa. To dorosły człowiek, sam o sobie stanowi. -
20.10.2010 (13:47)Ale pieprzysz, moja mam umarla na raka płuc nie paląc nigdy, a badala sie zawsze i wszedzie na wszytsko
pomysl znaim cos napiszesz Ty głupiego
~incredibileA to,że jarał przez lata tony papierochów ci nie przeszkadzało (gdzie wtedy byłeś?)?Zacząłeś się troszczyć dopiero wtedy,kiedy zachorował na zapalenie płuc (zapewniam,że nie z winy przeciągów na szpitalnych korytarzach -to szpitalne zapalenie płuc ,typowe dla osób o ''obniżonej odporności'' towarzyszącej chorobom przewlekłym i agresywnemu leczeniu).Lekarz nie jest od głaskania po główce ,pocieszania i PRZYJMOWANIA NA SIEBIE WINY ZA TO,ŻE PRZEZ LATA PACJENT ZANIEDBYWAŁ SWOJE ZDROWIE UNIKAJĄC BADAŃ KONTROLNYCH,PALĄC PACZKĘ DZIENNIE,ŻRĄC JAK ŚWINIA I RUJNĄC SWOJE ZDROWIE NA SETKI MOŻLIWYCH SPOSOBÓW)..Wiem doskonale,że takie ataki na służbę zdrowia służą przytłumieniu wyrzutów sumienia związanych z brakiem troski o swoich bliskich..bo nie namówiło się swojej matki na mammografię,nie zmusiło ojca do odstawienia papierochów,miało się głęboko w d... to,co jedzą ,jak żyją ,jak się czują i KIEDY po raz ostatni byli na wizycie kontrolnej.KRYTYKE PROPONUJĘ ZACZĄĆ OD SAMYCH SIEBIE !Trochę uczciwości.~smutnyNormalnie sielanka jak to czytam.<BR>prawda jest taka z nowotworem złośliwym nie wygrasz całkowicie, a smutniejsza prawda to ta że jak nie masz pieniędzy to pożyjesz krócej. <BR>A oddziały o nazwie onkologia (to raczej umieralnia) pielęgniarki przychodzą z łachą jak dobrze pójdzie ze dwa razy dziennie "przecież i tak nic się nią da zrobić - więc szkoda roboty".<BR>Mój ojciec miał nowotwór złośliwy płuc, idioci w białych gajorkach zamiast go leczyć rzetelnie i dbać o pacjenta wysłali go na dodatkowe badania w kapciach zimą i kazali czekać w zimnym korytarzu na badanie klika godzin.<BR>Normalnie Polskie realia, w związku z tym i tak już osłabiony masakrycznie ojciec, który chodził z dużym trudem dodatkowo załapał zapalenie płuc (o czym dowiedzieliśmy się po fakcie i to raczej przypadkiem, ponieważ mama znała kilka "piguł" z tego oddziału). Ziemia przecież wszystko wyleczy - to slogan tych oddziałów.<BR>Niestety choroba jest bezlitosna, życzę wszystkim chorym powrotu do zdrowia i mega-optymizu to jest nader potrzebne. Jedynie nielicznym jest dana druga szansa.
-
27.10.2010 (11:47)Byłem pacjentem Pani doktor Madej i muszę powiedzieć że naprawdę niewielu jest takich lekarzy jak ona. Oby więcej takich ludzi.
-
01.11.2010 (20:33)istna sielanka . Nie wierzę, że istnieją tacy lekarze.
Moje doświadczenia są całkiem inne.
Przebywałam na leczeniu w Centum Onkologicznym przy Paderewskiego w Łodzi.
Nie widziałam tam usmiechu i spokoju, a tylk0o wielką gonitwę kazdego dnia. Lekarz wpadał tylko do swojego pacjenta na salę nie po to by z nim rozmawiać, a tylko w biegu przekazywać coś czego do końca nie wyjasniał.
O żadnej rozmowie nie było mowy. Jesli na sali leżało 4 pacjetów to często zajmowało sie nimi 4 róznych lekarza. Obowiązywała zasada jak nie mój pacjent to sie nie wtrącam.
Pielęgniarki, a przynajmniej ich wiekszość to dopiero były egzemplarze. Te potrafiły miec podejście do kobiet. Rano stawały przed gabinetem zabiegowym i darły sie w niebogłosy na pacjentki, które nie przyszły np. na pobranie krwi. Dodam, że bywało, że lekarz nawet niezbyt wyrażnie podczas obchodu poprzedniego dnia przekazywał informacje o potrzebie zrobienia analiz krwi następnego ranka więc bogu ducha winna chora obrywała od rana.
Po trzymastej jak lekarze znikali i pedzili na prywtne posady robiło sie spokojniej.
Wieczorem obchód dyżurnego lekarza stawiał średni personel często do pionu, ale na chwilę. Często obchody mieli lekarze z innego oddziału. Samą siebie przechodziła pani doktor, która potrafiła wrzeszczec na chorych juz od drzwi. Przeszkadzał jej grający tv więc ustawiała chorych. Podobno podczas radioterapii chorzy powinni duzo odpoczywać, ale akurat TA pani doktor wyznawała pewnie zasadę, żę chodzy wpadna w apatię więc stawiała ich na nogi swoich zachowaniem i wyjątkową arogancją.
Biedna kobieta, może miała problem większy od osób, którymi się zajmowała? A może musiała pracować w tym zawodzie by kontynuować rodzinne tradycje?
Uśmiechniętych lekarzy widywałam tam nieczęsto. Najczęściej byli mrukowaci, często aroganccy i - jak zauważyłam - bardzo izolujący się od chorych. Kontakt w chorymi mięli głównie podczas porannych wizyt, a o zwykłej ludziej rozmowie nie było mowy. Jeśli zdesperowany chory potrzebował informacji to musiał sam polować na niego by go w końcu dopaść.
Można na ten temat pisać wiele jednak zastanawiam się jak przetrwałam kilka tygodni. Bez wątpienia pomógł mi wrodzony optymizm i podejście do wielu spraw z wielkim dystansem.
Dzisiaj wiem, że tam gdzie się leczyłam chorą duszę mają lekarze i chyba zbyt długo pracują w swoim zawodzie. Pewnie zapomnieli, że leczą żywych jeszcze ludzi i nie powinni skupiać się wypełnianiu druków i sporządzaniu statystyk.
Oby te opisane w artykule lekarki nie stały się onkologami z jakimi miałam do czynienia na oddziale ginekologicznym.
- Tego właśnie serdecznie życzę wszystkim lekarkom i ich pacjentom
-
22.06.2011 (14:22)~viswpiszcie bruno-groening~visNie ma chorób nieuleczalnych ...(...)Niestety ludzi umierający chwytają się brzydwy!! a zawsze się znajdzie ktoś, kto będzie chciał na nich żerować... Przykra prawda...
-
22.06.2011 (14:23)~PiotrSzacunek dla lekarek!
Najgorszą chorobą jest śmierć, z której niestety żaden człowiek nie potrafi wyleczyć!
Jednakże tak cudownie zbudowany organizm, jakim jest człowiek, sam sobie zaprzecza umierając!
Kiedyś nadejdzie rozwiązanie (...). Jednak zachodzi pytanie, czy każdy doczeka blokady katabolizmu..?Gdyby nie było blokady katabolizmu w Twoim organiźmie już dawno byś nie żył -
22.06.2011 (14:31)wybieram się na specjalizacje z onkologii, jaki powinien być idealny lekarz? Proszę o opinie
-
17.11.2011 (20:51)Jestem pacjentką Pani Doktor Madej. We wrześniu 2010 mieliśmy z mężem wypadek samochodowy. Mąż zmarł, ja przeżyłam, mam jednak problemy ze zdrowiem. W wyniku wypadku- silne uderzenie- szczególnie ucierpiała moja lewa pierś. Kilka krwiaków, obecnie są to torbiele, a jedna z nich niepokojąca. Prawdopodobnie do usunięcia. Niedługo znów mam mieć wizytę u Pani Doktor- zobaczymy. A co do oceny osoby Pani Doktor- to naprawdę niezwykły lekarz. Serdeczna, uśmiechnięta, każdego pacjenta traktuje wyjątkowo, pomimo późnych godzin wieczornych przyjęć, Ona nie pokazuje po sobie zmęczenia. Osoba o dużej wrażliwości.
-
27.01 (12:45)Moja mama jest pacjentką dr Skrzypczyk w warszawskim Centrum Onkologii i bardzo ją sobie chwali. Pani doktor naprawdę jest cały czas uśmiechnięta i chętnie ze wszystkimi rozmawia. Cechuje ją indywidualne podejście do każdego chorego. Zdarzyła się taka sytuacja, że doktor sama zadzwoniła do mojej mamy i powiedziała jej, co trzeba robić, chociaż umówiła się z nią na wizytę na przyszły tydzień. Dzięki takim ludziom jak Pani Anna z pewnością łatwiej jest przejść przez tę straszną chorobę.
-
14.02 (09:52)Wszystkim chorym życzę zdrowia. A więcej pokory tym co się pienią i złoszczą.
-
15.02 (22:37)
