Przejdź na stronę główną Interia.pl

Cios w kobiecość

Problem z nowotworami kobiecymi polega na tym, że nie bolą. Jedynym objawem raka jajnika może być... zgaga, a raka endometrium - plamienie. Nowotwór szyjki macicy najczęściej pozostaje kompletnie niemy. Tylko czujność i regularne badania pozwalają wykryć chorobę na wczesnym etapie, umożliwiającym wyleczenie. Co jeszcze możemy zrobić, żeby nie zachorować? Z ginekologiem onkologiem, profesorem Grzegorzem Pankiem.

Czy to prawda, że na nowotwory kobiece chorują coraz młodsze kobiety?

Reklama

Prof. Grzegorz Panek: - Chociaż nie potwierdzają tego dostępne statystyki, to mam wrażenie, że w przeszłości takie przypadki były faktycznie rzadsze. To nic nie znaczy w wymiarze epidemiologicznym, ale w ciągu ostatnich trzech miesięcy operowałem przynajmniej pięć kobiet poniżej 30. roku życia, u których rozpoznano nowotwór złośliwy jajnika.

Uważa się, że rak w młodym wieku oznacza gorsze rokowania. Rzeczywiście tak jest?

- Nie zawsze. Ważniejsze niż wiek pacjentki są parametry prognostyczne samego nowotworu. Jednak pewne obserwacje kliniczne wskazują na większą dynamikę jego rozwoju u młodych kobiet.

Dlaczego przybywa chorych w młodym wieku?

- Tego, niestety, nie wiemy. Istnieje cały zespół czynników, które przyczyniają się do wcześniejszych zachorowań na wiele nowotworów. Wzrost poziomu zamożności, industrializacja, tempo życia, zmiana nawyków żywieniowych prowadząca w stronę tzw. zachodniego trybu życia.

Czyli sposób odżywiania, palenie papierosów, niska aktywność fizyczna mogą być tego przyczyną?

- Dieta zbyt bogata w tłuszcze zwierzęce i nadmiar kalorii prowadzący do otyłości to rzeczywiście czynniki zwiększające ryzyko zachorowania. Tkanka tłuszczowa jest magazynem dla estrogenów i sama je produkuje, a ich nadmiar nie działa korzystnie. Palenie papierosów ma fatalny wpływ nie tylko na płuca, ale też na inne organy. Na przykład rak pęcherza moczowego czy szyjki macicy to typowe nowotwory tytoniozależne. Warto mieć świadomość, że palenie nie tylko zwiększa ryzyko zachorowania, lecz także pogarsza rokowania. Jednak regularne badania profilaktyczne pozwalają wykryć chorobę we wczesnym stadium rozwoju, gdy istnieją naprawdę duże szanse na wyleczenie.

Standard profilaktyki świadomej Polki to wizyta u ginekologa przynajmniej raz w roku plus oczywiście cytologia i USG narządów miednicy. Co więcej można zrobić?

- Nie do przecenienia jest staranny wywiad lekarski, od którego powinna rozpocząć się wizyta. Historia zachorowań na nowotwory w rodzinie czy zwrócenie uwagi na pewne sygnały mogą nakierować lekarza na poszerzenie diagnostyki onkologicznej, nawet jeżeli nie ma objawów.

Czy kobieta, która sumiennie zgłasza się raz w roku na cytologię, może być spokojna, że nie zachoruje na raka szyjki macicy?

- Nie ma stuprocentowej gwarancji. Ale jeśli rozmaz jest pobierany prawidłowo, czyli przy użyciu specjalnej szczoteczki, i fachowo oceniany, to mamy ogromną szansę na wczesne wykrycie zmian przednowotworowych i ich skuteczne leczenie. W ten sposób nie dopuszczamy do rozwoju inwazyjnego raka szyjki macicy.

To, czy lekarz używa szczoteczki, możemy skontrolować, ale profesjonalizmu osoby, która analizuje wymaz, już nie. O co więc powinnyśmy pytać?

- Do jakiej placówki trafi szkiełko z rozmazem. Profesjonalne pracownie, szczególnie te, które biorą udział w realizacji programu badań przesiewowych, mają wdrożony stały monitoring zapewniający odpowiednią jakość przeprowadzanych badań. Nie ma z tym większego problemu w laboratoriach przyszpitalnych i przyklinicznych

.Ginekolodzy zalecają cytologię raz w roku, ale NFZ finansuje ją raz na trzy lata. Czy to wystarczy?

- W wielu badaniach epidemiologicznych wykazano, że wykonanie cytologii przynajmniej raz w dorosłym życiu kobiety wyraźnie obniża ryzyko zachorowania na inwazyjny nowotwór szyjki macicy. Standard badań przesiewowych w większości krajów na świecie zakłada wykonywanie jej raz na trzy lata. To najlepszy kompromis pomiędzy zdolnością do wykrywania patologii nowotworowych szyjki macicy a nakładami finansowymi. Problemem skuteczności profilaktyki, z jakim spotykamy się w Polsce, nie jest zbyt długi interwał czasowy, ale mała liczba osób zgłaszających się na badania. Wiele kobiet na całe lata zapomina o cytologii. Te, u których rozpoznano inwazyjnego raka szyjki macicy, nierzadko przyznają, że nie były u ginekologa przez kilkanaście, a nawet 20-30 lat. Zwykle od czasu ostatniego porodu. Dlatego mamy w Polsce sytuację dwubiegunową: wykrywamy nowotwory szyjki macicy we wczesnych stadiach, i te z powodzeniem leczymy, albo w bardzo późnych - tutaj rokowania są istotnie gorsze. Statystyki wykazują, że codziennie z powodu tego nowotworu umiera pięć Polek. I to są ciągle na tle Europy dane zawstydzające.

Ryzyko zachorowania na ten nowotwór obniża dostępne w Polsce szczepienie przeciwko wirusom HPV rekomendowane młodym kobietom. A co z 30-40-latkami - czy także powinny się zaszczepić?

- Ten wiek nie jest optymalny do zastosowania szczepionki. Jest ona rekomendowana dla kobiet, które nie miały jeszcze kontaktów seksualnych. Właśnie rozpoczęcie współżycia to moment, gdy zwiększa się ryzyko zakażeń, także HPV. Na szczęście w większości przypadków infekcji tym wirusem dochodzi do samowyleczenia. Pamiętajmy jednak, że szczepienie chroni przed zakażeniem dwoma najczęstszymi w populacji typami HPV, ale nie wszystkimi! Dlatego fakt zaszczepienia się nie zwalnia z regularnych wizyt u ginekologa i badania cytologicznego.

Jakie są sygnały alarmowe świadczące o zakażeniu tym wirusem?

- W większości przypadków przebiega ono bezobjawowo, jednak przy regularnych badaniach cytologicznych ginekolog ma dużą szansę je wykryć, zanim dojdzie do rozwoju nowotworu. Wówczas rozszerzamy diagnostykę o kolposkopię i badanie wycinków oraz przeprowadzamy test na obecność wirusa. Gdy wyniki tych badań są nieprawidłowe, proponujemy leczenie, którego celem jest uniknięcie choroby nowotworowej. Najczęściej stosowanym zabiegiem jest konizacja, czyli usunięcie fragmentu szyjki macicy. W ponad 90 proc. przypadków to wystarcza. Jeśli zmiany są bardziej zaawansowane, może zajść konieczność usunięcia szyjki w całości, a bywa, że i całej macicy.

W przypadku raka jajnika właściwie nie ma mowy o profilaktyce ani wczesnym reagowaniu, bo przecież nie ma objawów.

- Są, ale niestety mało specyficzne: dolegliwości gastryczne jak wzdęcia, zgaga, naprzemienne biegunki i zaparcia, uczucie pełności czy wreszcie powiększenie obwodu brzucha. Wiele kobiet całymi miesiącami walczy z tymi przypadłościami, używając reklamowanych specyfików na te dolegliwości, zamiast pójść do ginekologa. A w tym przypadku liczy się każdy dzień, bo rak jajnika rozwija się wyjątkowo szybko. Co roku rozpoznajemy go u ok. 3,5 tys. Polek, głównie powyżej 60. roku życia, ale kilkanaście procent przypadków dotyczy kobiet w wieku przedmenopauzalnym, w tym także młodych.

Co zrobić, żeby obniżyć ryzyko zachorowania?

- Jeżeli wśród bliskich krewnych zdarzały się udokumentowane przypadki raka jajnika lub raka piersi, to radziłbym zgłosić się na konsultację do poradni genetycznej, która ma możliwość sprawdzenia występowania ewentualnej mutacji zwiększającej ryzyko zachorowania na powyższe nowotwory. A jeśli okaże się, że kobieta jest nosicielką feralnej mutacji, która wiąże się z wielokrotnie wyższym ryzykiem raka jajnika, warto rozważyć profilaktyczne usunięcie jajników. Z drugiej strony, trzeba mieć świadomość, że geny odpowiadają tylko za około 10 proc. zachorowań. Reszta to przypadki losowe wykrywane podczas rutynowego badania USG narządów jamy brzusznej.

- Dlatego wykonanie przezpochwowego USG zaleca się przynajmniej raz w roku wszystkim kobietom, w szczególności w wieku pomenopauzalnym. Pozwala ono wykryć podejrzane guzy. Obserwacje kliniczne potwierdzają, że czynnikiem protekcyjnym, zmniejszającym ryzyko zachorowania na raka jajnika, są liczne ciąże, które na dłużej hamują owulację. Według niektórych doniesień pewne działanie ochronne ma także karmienie piersią.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje