Przejdź na stronę główną Interia.pl

TEST: Gładko poszło

- Nigdy wcześniej nie stosowałaś depilatora?! Jak to możliwe? - zapytały zdziwione koleżanki, gdy pokazałam im biało-różowe urządzenie Brauna, które dostałam do testów. - Moja droga, jak mogłaś bez niego żyć? - wykrzyknęły. Nie wiem.

Do tej pory przyzwyczajona byłam do codziennego niemalże wymachiwania maszynką do golenia podczas kąpieli. Zawsze bałam się bólu związanego z wyrwaniem włosków oraz śladów, które, jak mnie straszono, miały pozostać na moich nogach jeszcze przez długie tygodnie po elektronicznej depilacji. Tym razem jednak nie maiłam już wyjścia. Trzeba było się odważyć.

Reklama

Pierwsze wrażenie po tym, gdy otworzyłam opakowanie: - Jaki on jest śliczny! Zaprojektowany z myślą o kobiecie, ma ładny kształt, różowy futerał, jest nieduży i wcale się go nie boję - pomyślałam.

Co najgorsze było całej w depilacji? Te kilka dni przed nią, kiedy czekałam, aż włoski na nogach nieco odrosną. Na szczęście depilator Brauna Silk-Epil 5 łapie nawet włosy mające pół centymetra, dlatego wystarczyły trzy dni noszenia długich spodni i mogłam przystąpić do dzieła.

Lampka oświetla drogę

Mile zaskoczyła mnie maleńka lampka na depilatorze, która świeci zawsze, gdy włączałam urządzenie - dosłownie oświetlała mi drogę, po której prowadziłam depilator. W ten sposób dokładnie wiedziałam, na które włoski właśnie poluję.

Niestety depilacja nie jest szybka - wcześniej byłam przekonana, że to mniej żmudne zajęcie. Prawda jest jednak taka, że urządzenie trzeba trzymać dokładnie pod kątem prostym do skóry, przesuwać je powoli, a w niektórych miejscach (zwłaszcza, gdy depilujemy się po raz pierwszy) trzeba to zrobić kilka razy, co zajmuje sporo czasu. Jednak efekt był piorunujący - włoski zostały wyrwane z cebulkami i wiedziałam, że będę mieć gładkie nogi na długo.

Czy bolało? Nie! Pierwsze wrażenie nie było może najprzyjemniejsze, odczuwałam lekki dyskomfort, jakby coś delikatnie poraziło (czy raczej połaskotało) mnie prądem, ale nie było to bolesne. Raczej dziwne i nowe. Jednak moja skóra szybko przyzwyczaiła się do tego uczucia i bez problemów udało mi się ogolić całe łydki. Głowica masująca spełniła swoją funkcję.

Delikatniej

Nieco gorsze okazało się golenie delikatniejszych fragmentów nóg - zwłaszcza wewnętrznych stron ud. Wówczas użyłam jednak dołączonego do depilatora żelu w specjalnej folii, który wcześniej schłodziłam w zamrażarce - niebieski zimny okład, który trzymałam chwilę przy skórze, znieczulił ją miejscowo. Na szczęście nie znieczulił mi ręki, bo do trzymania go producent przewidział specjalną rękawiczkę. Tym sposobem udało mi się wygrać z owłosieniem na całych nogach. Bez bólu!

Zaczerwienione kropeczki na skórze - ślady po włoskach - utrzymały się przez jeden dzień. Nie polecam więc używać depilatora tuż przed wyjściem na ważną imprezę. Później jednak zniknęły bezpowrotnie. Po kilku dniach powtórzyłam zabieg, bo wówczas podrosły już te włoski, które wcześniej były w fazie wzrostu.

Od czasu mojego wielkiego testu depilatora Braun Silk-Epil 5 minął tydzień. Oprócz minipoprawek w miejscach, które wcześniej pominęłam, albo gdzie włosy były zbyt małe, by urządzenie mogło je wyrwać, nie goliłam nóg ani razu. A jest lato i  wszyscy wiedzą, jak bardzo lubię chodzić w krótkich spódnicach... Depilator spisał się na medal.

KS

Dowiedz się więcej na temat: depilator | Braun Silk-Epil 5

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje