Przejdź na stronę główną Interia.pl

Loody, loody, prawdziwe lody!

Mój starszy brat Artur, gdy był mały, wcale nie chciał zostać strażakiem, tylko… lodziarzem.

Wymyślił sobie, że gdy nim zostanie, jak Dyzio Marzyciel z wiersza Juliana Tuwima, będzie mógł je jeść i jeść, i jeść.

Reklama

W czasach PRL-u lody robione ręcznie w małych cukierniach przez lodziarzy z sercem (jeden z nich nadal produkuje pod własnym nazwiskiem dobre, które można kupić w sklepach w całej Polsce) rzeczywiście przyciągały tłumy. Niestety, potem zachłysnęliśmy się przemysłową zimnicą - sztucznie barwionymi koszmarkami na patykach, w pudełkach i w tubach.

I nagle, wraz z modą na zdrowe jedzenie, jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się lodziarnie z prawdziwego zdarzenia.

Lody to jeden ze zdrowszych deserów. Te wyrabiane z mleka czy jogurtu są bogate w pełnowartościowe białko, wapń i witaminy rozpuszczalne w tłuszczach: A, D, K.

Sorbety - na bazie owoców i soków owocowych, mniej kaloryczne od mlecznych - będą obfitować w wysmuklający błonnik, witaminy, składniki mineralne oraz przeciwutleniacze, które chronią nas przed chorobami serca i nowotworami.

W lodziarniach rzemieślniczych znajdziemy za każdym razem inną paletę smaków - nie tylko lody truskawkowe i waniliowe, ale też np. malinowe wzmacniane porto, bananowe z herbatnikami, chałwowe z wanilią, kakaowe z pistacjami, rabarbarowe z mleczną czekoladą czy śliwkowe z rumem.

Jak w najlepszych restauracjach menu zmienia się tu codziennie. W lodowych manufakturach dzień w dzień wyrabiane są nowe smaki w zależności od dostępności składników.

Dla tych, którzy dbają o linię, wymyślono lody warzywne. Bogate w beta-karoten, poprawiający kolor skóry i dobrze wpływający na wzrok, lody marchewkowe ze świeżo wyciskanego soku.

Buraczane z zawartością błonnika poprawiającego trawienie, witaminami z grupy B, żelazem działającym krwiotwórczo i barwnikami, antocyjanami, wzmacniającymi odporność.

Szpinakowe z dawką kwasu foliowego świetnie wpływającego na układ nerwowy, przeznaczone szczególnie dla kobiet w ciąży i dzieci.

W lodach robionych ręcznie są prawdziwe owoce, i to w dużych ilościach (nawet 80 proc.). Zamiast mleka w proszku jest świeża śmietanka lub prawdziwe mleko, zamiast sztucznych aromatów i wypełniaczy - prawdziwe kakao, najwyższej jakości czekolada, zioła i bakalie. W takich lodach nie znajdziemy emulgatorów, które w wielkich fabrykach przyspieszają proces produkcji - mieszanie składników i łączenie masy lodowej w gładką całość.

Nie będzie w nich chemicznych aromatów ani barwników, które imitują kolor owoców, a mogą powodować uczulenia, nadpobudliwość i kłopoty z koncentracją u dzieci.

Wielkimi nieobecnymi będą też zagęstniki, które wtapiając się w strukturę lodów sklepowych, udają wartościowy surowiec.

Truskawki czy porzeczki nie wystąpią jako aktor szóstoplanowy w postaci przetworzonego proszku czy pulpy, ale jako główny bohater deseru.

Podstawowym tłuszczem w lodach rzemieślniczych będzie tłuszcz mleczny naturalny - masło lub śmietana - a nie jak w przypadku lodów sklepowych tłuszcz palmowy, często utwardzany, zawierający substancje rakotwórcze i zatykające żyły tłuszcze trans.

Lodziarz rzemieślnik nie będzie używał poprawiaczy smaku - cukru, soli, taniego tłuszczu. Jego produkt obroni się smakiem i wysoką zawartością naturalnego surowca. Owszem, takie lody będą droższe, ale za to producent sprzeda nam wraz z nimi mniej powietrza, po 2-3 kulkach poczujemy się naprawdę najedzeni. Bo takie pompowane powietrzem, które dodaje im objętości, oszukują nasze oko.

Kiedy jadę do Poznania, rodzinnego miasta mojego męża i polskiej stolicy lodów naturalnych, widzę tłumy kłębiące się przed lodziarniami, zalegające na ławkach i trawnikach. Są tacy, którzy w upalny dzień zamiast jeść normalne posiłki, pielgrzymują od lodziarni do lodziarni, porównując ofertę i smak lodów. Cóż, to zimne, ale wyjątkowo smaczne doznania.

Sorbet malinowy z nutą mięty

pół kilograma malin,

cztery łyżki cukru brązowego,

1/3 szklanki wody,

kilka listków mięty

Maliny wymieszaj z cukrem, dolej wodę, zmiksuj na gładką masę. Dodaj drobno posiekaną miętę, wymieszaj. Przełóż do pojemnika po lodach i schowaj do zamrażarki. Co godzina mieszaj dość intensywnie, by napowietrzyć sorbet.

Katarzyna Bosacka - dziennikarka, autorka programu "Wiem, co jem" w TVN Style. Mama czwórki dzieci. Ma męża, psa i dwie świnki morskie. Namiętnie gotuje, namiętnie je.

 PANI 7/2017

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje