Przejdź na stronę główną Interia.pl

MĘSKA PRZYJAŹŃ

Wczoraj mój A przedstawił mi jak wygląda męska przyjaźń w cypryjskim wydaniu. Miałam wrażenie, że to kolejna część "Ojca chrzesnego" i w dodatku ja byłam sprawcą całego zamieszania. 20 października pisałam artykuł: 10 prac i 9 mieszkań - mój bilans z jednego roku. Czeka mnie rozpoczęcie 11-tej pracy, bo ostatni szefowie dokonali przekrętu roku. Po krótce sytuacja wyglada tak:

Trzech Cypryjczyków otworzyło biznes, w którym zaczęłam pracować.

Reklama

Dwóch z nich było mniej ważnych za to trzeci był ich "Bankomatem".

Nie pracował w tym miejscu jak pozostała dwójka ale najwięcej kasy inwestował w firmę.

Kiedy po miesiącu zaczęłam z drugą dziewczyną, która tam pracowała domagać się od każdego z nich po kolei kasy za pracę wyszło szydło z worka.

Dwóch mniej ważnych nie opłacało niczego na co "Bankomat" dawał kasę:  wynajęcie lokalu, rachunki, pracownicy, wygrane z zakładów buchmakerskich (bo właśnie w takich zakładach pracowałam). A to kolosalne pieniądze. Całą kasę "ukradli" panu Bankomatowi i zniknęli. 

Nie doczekałam się wypłaty do dnia dzisiejszego - czyli minęło 2,5 tygodnia i wczoraj mój A pojechał ją wyegzekwować. Mój SUPERMAN:))))

Egzekwowanie czegokolwiek na Cyprze, gdzie prawo i przepisy są traktowane jakby w ogóle nie istniały, zwłaszcza jeśli sprawa dotyczy zatargów obcokrajówców i Cypryjczyków to wyzwanie. Umówił się telefonicznie z "Bankomatem" - BO DWÓCH POZOSTAŁYCH UCIEKŁO i jak to na Cyprze było wiadome, że "Bankomat" przyjedzie na spotkanie z obstawą - czytaj z ochroną.

Mój A wiedział, że z pewnością tak zrobi i sam dzwonił po kumpli. Mi serce do gardła podchodzi jak słyszę, że jadą w pięciu. Przyjaciele mojego A, Polak, dwóch Rosjan i jeden pół Grek-pół Arab jadą po moją wypłatę i nie mają zamiaru bez niej wracać.

Zamknęłam za moim A drzwi w mieszkaniu, gdzie zostałam dla mojego bezpieczeństwa i pomyślałam, że w Polsce inaczej by się to dało załatwić. Ale nie tutaj. Druga myśl to, że ja nie mam "takich" koleżanek, bym zawsze mogła na nie liczyć. Wiadomo, że nie jeżdzę na "akcje" tego typu co wczoraj, bo jestem kobietą ale suma sumarum taka pewność, że można na kumpli liczyć jest budująca.

 

 

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje