Przejdź na stronę główną Interia.pl

Do dystansu mam dystans

Rozmowa z językoznawcą profesorem Jerzym Bralczykiem, autorem książki "1000 słów" o słowach niepokojących, obiecujących i tych, którym na nas nie zależy.

Ile jest słów w języku polskim?

Reklama

Ta liczba jest praktycznie nie do zmierzenia. Mamy bardzo dużo słów i terminów, które pojawiają się w różnych odmianach polszczyzny. Warto pamiętać, że słowa do języka wchodzą, ale nie możemy powiedzieć, że z niego wychodzą. Nawet w tej chwili nieużywane słowa być może będą kiedyś jeszcze używane. Słowniki notują kilkaset tysięcy słów, ale dokładnie ile ich jest trudno powiedzieć.

Ile jest zatem słów w Pańskiej książce "1000 słów"?

Jeden ze słowników pod moją redakcją ma tytuł "100 tysięcy potrzebnych słów". Sto tysięcy to taka liczba okrągła. Lubimy liczby okrągłe, żeby łatwiej można było sobie wyobrazić już nie tyle liczby, a nawet ilości. Tak jak kiedyś mówiło się, że ilość przechodzi w jakość, tak tutaj liczba przechodzi w ilość. Coś co jest policzalne staje się praktycznie trudno policzalne. Liczyć możemy odrębne przedmioty, a ilość to już jest coś, co daje się mierzyć innymi sposobami - ilość wody, ilość piasku. Ale przecież piasek to także ziarenka, woda to także kropelki, więc pewnie policzyć by się to dało, ale jest tego bardzo dużo. Tak samo jest ze słowami. "1000 słów" - oczywiście w tej książce będzie o wiele, wiele więcej słów, ale napisałem o tysiącu słów.

Redaktor Pańskiej książki Michał Ogórek w bardzo serdecznym wstępie pisze, że słowa w książce "1000 słów" są traktowane jak istoty żywe. Czy Pan Profesor ma takie podejście do słów, jako do istot żywych?

Bardzo często, jeżeli czemuś się przyglądamy, to albo staramy się to metaforycznie mówiąc ożywić, albo nawet uczłowieczyć. Czasem ma to nawet wpływ na naszą gramatykę, bo w końcu mówimy nie że wysyłamy sms, ale wysyłamy smsa. Traktujemy zatem ten sms jak istotę żywą. Właśnie tak się odmienia tak zwane rzeczowniki męskożywotne. Wysłaliśmy list, ale maila, smsa. Od strony gramatyki traktujemy to jakby żyło. Bardzo często antropomorfizujemy świat. W bajkach to się przecież pojawia. Tam nie tylko zwierzęta, ale i przedmioty mówią ludzkim głosem. Z jednej strony w bajkach, a z drugiej w reklamach, bo przecież i w reklamach przemawiają do nas różne batoniki czy leki. Jeżeli się czemuś przyglądamy, to chcemy, żeby to coś przyglądało się również nam. Może nie tak dosłownie, ale chcemy wzajemności, a wzajemność jest możliwa między ludźmi. Bardzo często nawet w naszych powiedzeniach mówimy o słowach jak o ludziach. Mówimy, że słowa leczą albo kaleczą, że słowa zabijają albo mogą kogoś udobruchać. Słowa, czyli nasze mówienie. Nasze mówienie, czyli nasze działanie. A przecież my dla innych jesteśmy takim działaniem. Bardzo często jesteśmy dla innych właśnie słowami. Czytając książki, obcujemy nie z ludźmi tylko z ich słowami. I wydaje nam się, że w tych słowach, które ktoś do nas kieruje, jest może najistotniejsza część tego kogoś. Bo przecież wielcy wodzowie czy wielcy myśliciele, czy artyści zostają w nas bardzo często przez swoje słowa właśnie.

W książce "1000 słów" słowa są podzielone na rozdziały w niezwykle interesujący sposób. Powiedział Pan, że chcemy wzajemności. Ze słowami to chyba niełatwe. W książce jest na przykład rozdział: "Słowa, którym na nas nie zależy".

Autorem tej oryginalnej klasyfikacji słów jest redaktor książki Michał Ogórek. Trzeba było jakoś uporządkować te słowa. Myślałem o takim porządku, który może jest trochę dziwny, ale do którego się przyzwyczailiśmy, a więc o porządku alfabetycznym. Jednak myślowo tworzy on chaos. Michał Ogórek zaproponował więc podział trochę inny. Osobno potraktował słowa, które coś  z nami robią i te, z którymi my coś robimy. Ta klasyfikacja jest trochę - powiedziałbym - arbitralna, bo jedno ze słów może pasować do kilku rozdziałów, a są takie słowa, które trochę na siłę zostały zaklasyfikowane. Żartowaliśmy sobie z Michałem Ogórkiem z takich słów, które nigdzie nie pasowały, na przykład słowo sztuciec, którego nie mógł wbić w żaden rozdział. Jeżeli wpatrzymy się w ten podział, to również można dostrzec, że słowa przynajmniej częściowo traktowane są jak ludzie. Słowa, którym na nas nie zależy, takimi właśnie cechami są obdarowane.

Te, którym na nas nie zależy, to na przykład biegu, atom czy ciało. Są też "Słowa milowe", jak biały kruk, zakazany owoc czy żelazna kurtyna, i "Słowa niepokojące" na przykład jad czy mżawka. Na dobry początek książki "Słowa obiecujące", jak aprobata i serce. Za to na koniec jest dosyć zaskakujący rozdział "Jeszcze nie słowa".

Tu się najbardziej spierałem z redaktorem Ogórkiem, ponieważ w moim przekonaniu to są słowa jak najbardziej! I to są słowa, których my nie doceniamy, my uważamy je czasem za takie słowa - dodatki, a one właśnie może najwyraźniej pokazują nasz stosunek do świata. Trudno je definiować, trudno powiedzieć, co znaczy przecież albo dopiero, ale właśnie w ten sposób my pokazujemy, jaki mamy stosunek do tego, co się dzieje, jak ustalamy relacje między zdarzeniami i te zdarzenia opisujemy.

Czy w języku polskim są jakieś słowa, których Pan Profesor nie zna?

Jest absolutnie pewne, że jest takich słów dużo. Mało tego, podejrzewam, że może być ich nawet więcej niż tych, które znam.

Do słów przywiązujemy duży ładunek emocjonalny. Dla Pana Profesora słowa są narzędziem pracy. Czy  umie się Pan do słów zdystansować?

Właśnie się zastanowiłem, czy mam na przykład dystans do słowa dystans. Trochę tak, ponieważ bardzo się łatwo identyfikuję, wobec tego do dystansu mam dystans.

Rozmawiała Justyna Dżbik-Kluge, dziennikarka Radia ZET.

Książkę "1000 słów" możesz kupić TUTAJ 

materiały promocyjne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje